środa, 9 października 2019

Okno bez firanki...

Okno to fajna rzecz, wpuszcza nam do mieszkania światło, no i można przez nie popatrzeć na świat :)


 Powiadacie, że przez jedno okno to za wiele tego świata się nie zobaczy.
No co racja to racja, ale nawet mały wycinek świata może być niezwykle piękny!
Popatrzcie ino, fajowsko, co nie? :)


Dlatego to od przeszło 30 lat nie przesłaniam swego okna firankami, jednakoż przyozdabiam go sobie ;)


Zawsze był ze mnie łazik i włóczykij, ale tak mi się ostatnio w życiu porobiło, że z różnych względów coraz mniej udzielam się spacerowo, a w zaistniałej sytuacji coby nie zwaryjować,  przychodzi mi z pomocą...moje okno!
Okno ma zastąpić łażenie?
Nieraz musi!
Mam okno z widokiem na jedno z większych skrzyżowań we Wrocławiu, nieciekawie, powiecie.
A ja powiadam Wam, że może być bardzo ciekawie :)
Patrząc w dół to rzeczywiście widok taki sobie, samochody i takie inne jeździdła, ja jednak wolę patrzeć do góry, na niebo pełne...chmur :)


 Taaaa, jak dla mnie to fascynujące!!!


 Zupełnie nie znam się na chmurach, ale zawsze przyciągają mój wzrok, albowiem niebo za ich sprawą niezwykle interesujące się staje.


W zależności od ich rodzaju, nieboskłon może być groźnym, a nawet ponurym widowiskiem, albo  malowniczą sielanką.


Jesień wiatry lubią jak wiecie.
A za ich sprawą, na niebie dzieje się, ach! cudnie dzieje ;)

Tak oto było 30 września.

30 wrzesień

30 wrzesień

30 wrzesień

30 wrzesień
Mikst taki, horror, a także i trochę sielanki

30 wrzesień

30 wrzesień

30 wrzesień

30 wrzesień
Jak widać bardzo aktywne były te chmurzyska w ten jesienny dzień. A Wisława Szymborska, o chmurach napisała właśnie tak:
Z opisywaniem chmur
musiałabym się bardzo śpieszyć -
już po ułamku chwili
przestają być te, zaczynają być inne.




 Ich właściwością jest
nie powtarzać się nigdy
w kształtach, odcieniach, pozach i układzie.



 Nie obciążone pamięcią o niczym,
unoszą się bez trudu nad faktami.



 Jacy tam z nich świadkowie czegokolwiek -
natychmiast rozwiewają się na wszystkie strony.




























W porównaniu z chmurami
życie wydaje się ugruntowane,
omal że trwałe i prawie że wieczne.





Przy chmurach
nawet kamień wygląda jak brat,
na którym można polegać,
a one cóż, dalekie i płoche kuzynki.






Niech sobie ludzie będą, jeśli chcą,
a potem po kolei każde z nich umiera,
im, chmurom nic do tego
wszystkiego
bardzo dziwnego.




Nad całym Twoim życiem
i moim, jeszcze nie całym,
paradują w przepychu jak paradowały.






Nie mają obowiązku razem z nami ginąć.
Nie muszą być widziane, żeby płynąć.



Więc sobie płyną jak chcą!
Poetką nie jestem, w dodatku nie lubię pisać, wolę robić zdjęcia, którymi jak zwykle Was zasypałam ;)
A dlatego zamieściłam ich aż tyle, aby pokazać, że i mały wycinek świata może być niezwykle ciekawy!!!
Wszystkie te chmurne historie, działy się za moim oknem bez firanki, w przeciągu miesiąca z małym okładem.


To jednak jeszcze nie koniec mojej zaokiennej zdjęciowej relacji :)
Teraz pokażę Wam, że ten mały zaokienny wycinek świata, może być także zadziwiająco piękny, a  to za sprawą współpracy chmur ze wschodzącym słońcem.


Jeśli jakiś człek "porannym ptaszkiem" jest, to co tam dla niego takie fotografowanie wschodów słońca!


Tylko że ja...nie jestem "porannym ptaszkiem" ;)


Jednakoż jeśli o świtaniu rozwieram ostrożnie zaspane oczy i przez moje okno bez firanki, wdziera się taki widok!


To wtedy...wstaję, biorę aparat do ręki,


oczywiście po to aby robić zdjęcia :)


































A wschody słońca także bardzo różnorodne, a nie tylko piękne!


Gdy zaczynałam przygotowywać ten wpis, pomyślałam sobie, że należałoby może w końcu czegoś konkretnego się dowiedzieć o chmurach.
No bo niby wiem że:
Chmury to nic innego jak skondensowane małe kropelki wody, kryształki lodu lub pomieszane jedne z drugimi. Pełnią niezbędną funkcję obiegu wody w przyrodzie. Powstają przez ogrzewanie wód promieniami słonecznymi, w wyniku czego powstaje proces parowania. Para unosząc się ku górze ulega ochłodzeniu, zmienia się w skupiska wody lub lodu tworząc chmury. W zależności od zmieniającej się temperatury powietrza chmury skraplają się na ziemię w postaci deszczu, gradu, śniegu, rosy czy też gołoledzi. I znowu cały proces zaczyna się od nowa.

http://zagadkowe-zjawiska-swiata.blogspot.com/2009/11/chmury.html



Jednak już tego, ile jest rodzajów chmur, to nie wiedziałam.
Cirrusy, altocumulusy, cumulonimbusy... synoptycy rzucają tymi nazwami jak z rękawa. Ile ich jest? Przyjęło się, że istnieje 10 podstawowych rodzajów chmur. Pogrupowano je ze względu na kształt, konsystencję, kolor czy wysokość występowania. Niebo zostało podzielone na trzy piętra, mamy więc chmury niskie, średnie, wysokie oraz burzowe, które rozciągają się od wysokich partii nieba, aż do ziemi. Postrzępione lekkie obłoczki w najwyższych warstwach zwiastują piękną pogodę. Chmury piętra średniego są gęste i kłębiaste, a lecący z nich opad często nie dociera do powierzchni ziemi. Deszczu, a nawet burzy możemy spodziewać się po chmurach, które znajdują się najniżej, czyli do dwóch kilometrów nad ziemią. Można je rozpoznać po ciemnym kolorze, charakteryzują się ciężkim wyglądem i dużą objętością. Wśród nich wyróżniamy cumulonimbusy zwiastujące burzę.
Czytaj więcej na https://pogoda.interia.pl/wiadomosci/news-ciekawostki-o-chmurach,nId,2598901#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome


Poszperałam trochę w Internecie, znalazłam podstawową wiedzę o chmurach.
No i teraz należałoby tą moją zdjęciową kolekcję chmur posegregować, chociażby na:
Chmury wysokie
Do chmur wysokich należą cirrusy, cirrostratusy oraz cirrocumulusy. Występują na wysokości od 5 do 13 km. Cirrusy swoim wyglądem przypominają piórka lub wyciągnięte włókna wełny. Cirrocumulusy to warstwy chmur przypominające baranki lub kłębuszki. Cirrostratusy wyglądają tak jakby silny wiatr rozwiał warstwę chmur tworząc biały prześwit na błękitnym niebie.
http://zagadkowe-zjawiska-swiata.blogspot.com/2009/11/chmury.html


Hmmm czy to są cirrusy, cirrostratusy a może cirrocumulusy?
Ktoś z moich czytelników może zna odpowiedź?
A chmury średnie to na którym zdjęciu?
Do chmur średnich zaliczają się altocumulusy i altostratusy. Występują na wysokości od 2 do 7km. Altocumulusy to szarawe ławice zbudowane w całości z kryształków lodu lub kropelek wody. Altostratusy zaś to niebieskawe powłoki, rozbudowując się wysoko w pionie tworzą chmury mieszane, z których często powstają drobne opady.
http://zagadkowe-zjawiska-swiata.blogspot.com/2009/11/chmury.html

????????????

To teraz kolej na dolne piętro chmur
Chmury piętra dolnego czyli stratusy i stratocumulusy to szare warstwy chmur unoszące się nisko nad ziemią w pełni złożone z kropel deszczu dające jedynie opady drobnego deszczu i mżawki. W tym piętrze chmur może występować też nimbostratus, jest tak rozbudowany w pionie, że osiąga nawet średnie i wysokie piętro. Nimbostratus występuje jako ciemnoszara warstwa chmur dająca ciągłe opady, składa się z kryształków lodu i kropelek wody.
Wyróżniamy także chmury konwekcyjne czyli cumulonimbus i cumulus, mają początek w piętrze dolnym, często sięgające swoim wierzchołkiem do piętra średniego w przypadku cumulonimbusa nawet do najwyższego. Cumulusy to chmury kształtem przypominające kłęby o ciemnych poziomych podstawach, zbudowane tylko z kropelek wody, zazwyczaj nie dające opadów. Cumulonimbus - burzowe, potężne masy wodno-lodowe chmur, powodują ulewy latem a zimą obfity śnieg.


http://zagadkowe-zjawiska-swiata.blogspot.com/2009/11/chmury.html

Bam, bam, bam!!!

Nie jestem wstanie w krótkim czasie przyswoić sobie całej tej chmurnej wiedzy i prawdę mówiąc brakuje mi do tego motywacji. No bo rola pogodynki mnie nie pociąga, a przecież cała ta wiedza nie sprawi, że będę się nimi, tymi chmurzyskami jeszcze bardziej zachwycała.




A może przyjdzie jeszcze taki czas, że znajdę motywację i wiedza o chmurach spłynie na mnie tak mimo woli ? :)
Wiem, wiem spływać mimo woli to może deszcz z tych chmur, ale może z deszczem spłynie na mnie i wiedza, ten październik, jak na razie deszczowy u nas ;)

Zamiast wiedzy spłynęła na mnie chęć pobawienia się chmurami graficznie ;)
Oto rezultat mojej zabawy:




Prawda, że słoneczniki i chmury świetnie do siebie pasują? :)



36 komentarzy:

  1. Ostatnie zdjęcie rewelacyjne! Jak jakieś kwiatkowe UFO :))).
    Miałam też w życiu taki epizod, że wkręciłam się w rozróżnianie chmur, ale żebym znawcą była, to nie powiem. Dzisiaj to już mi połowa nazw i całej tej chmurowej wiedzy uleciała z głowy. Ale miło jest mieć jakieś z grubsza pojęcie o tych atmosferyczno-pogodowych zjawiskach :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo Małgosiu :)
      Wydaje mi się, że najlepiej by było zdobywać wiedzę o chmurach od kogoś kto już taką wiedzę ma i jest biegły w tej dziedzinie, a z którym miałoby się często możliwość gapienia się w niebo.

      Usuń
  2. Piękna zaleta mieszkania wysoko.Też nie mam firanek i lubię widoki za oknami,a chmury, chmury są fascynujące,piękne, zachwycające, ciekawe...można się patrzeć i patrzeć.
    Ach,ten ogień na jednym ze zdjęć, niesamowity!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Doro, że ty także jesteś pasjonatką chmur :)
      Brak firanek bardzo ułatwia zaokienne obserwacje.

      Usuń
  3. Dzieje sie na Twoim niebie, oj dzieje! Mozna rzeczywiscie nie wychodzic z domu, a czlowiek nie bedzie sie nigdy nudzil. Ja na tym swoim parterze malo co nieba widze, bardzo brakuje mi takiego panoramicznego widoku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu jest zawsze coś za coś, ja muszę się nadreptać po schodach, a w zamian mam takie widoki :) Pomimo takich widoków, na spacery staram się jednak wyrywać, tylko nie udaje mi się to tak często jak kiedyś, brakuje mi tego.

      Usuń
  4. Fajowsko! stół w kuchni mam przy oknie i patrzę nieraz na wschody słońca, na kłótnie kierowców, na dzieciaki biegnące do przedszkola...ciągle coś się dzieje. A na niebie to Cały arsenał obrazów i fajerwerków:-)
    na ostatniej fotce wielkie słonecznikowe oko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okno na wschód, albo zachód słońca to spory bonus od losu.
      Kwietne oko przyrody :)

      Usuń
  5. Świetna zdjęciowa parada chmur. Nigdy nie mogłam zapamiętać nazw ,ale wiem, że te delikatne kłaczki na niebie zwiastują na ogół zmianę pogody, drobne kłębuszki przypominają rozlane kwaśne mleko, te białe kłębiaste przybierają najwięcej niesamowitych kształtów i na ogół nie niosą deszczu i pod wieczór znikają.
    Boleję nad tym, że okno mam od południa i żeby wschód zobaczyć musiałabym albo wyleźć na dach, albo iść kawałek, gdzie nie ma bloków. Zachody widuję, ale też dużo drzewa zasłaniają.
    Wiersz Szymborskiej doskonale dobrany i zilustrowany Twoimi, jak zwykle pięknymi zdjęciami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję Ewo :)
      Okno z którego wiele i ciekawie widać to wspaniała odskocznia od upierdliwości życia codziennego, zamiast się irytować, można wziąć aparat i robić zdjęcia ;) Ostatnio bardzo często to robię.
      Nie znałam tego wiersza Szymborskiej trafiłam na niego szukając materiałów do posta, a znakomicie mi pasował do mojego wpisu.

      Usuń
  6. Dotarłam do końca:):):) Ptaszory w oknie o świcie są obłędne, a ostatnie zdjęcie jest po prostu cudne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę Jaskółko, że obejrzałaś wszystko, trochę tego jest :)
      Serdecznie dziękuję za zachwyty, bardzo lubię patrzeć na te moje ptaszory.

      Usuń
    2. To zdjęcie z ptakami w oknie nadaje się na wystawę. Czysty surrealizm:)

      Usuń
    3. Dziękuje Jaskółko, może kiedyś będzie jakaś okazja, aby posłać to zdjęcie na konkurs :)
      Bardzo lubię moje okno :)

      Usuń
  7. Uwielbiam patrzeć w chmury. Aparatu nie dorobiłam się, ale robię komórką, jak mnie coś zaciekawi. Z mojego balkonu widać zachody słońca, z kuchni wschody, ale drzewa w parku mi zasłaniają, pomimo trzeciego piętra.
    Przepiękne chmury z okna bez firanki, wprost magia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję Aniu :)
      Park pełen drzew w sąsiedztwie to wielkie dobrodziejstwo, a już szczególnie przy twojej astmie, więc trzeba się pogodzić z tym że drzewa ograniczają widoczność, a poza tym to drzewa też są piękne :)

      Usuń
    2. Oj tak Marija,kocham mój park całym sercem. Właśnie z tego powodu, nigdzie bym się nie przeprowadziła, nawet, gdyby mi kto obiecywał pierwsze piętro. Nic mi mojego parku nie zasłania, nikt mi do okien nie zagląda, chyba, że ptaszęta.
      PS. Firanek w "parkowych" oknach też nie mam haha.

      Usuń
    3. Dobrze, że doceniasz swój park, też bym doceniała jakbym taki miała obok :)
      Jest nas spora rzesza bezfirankowców ;)

      Usuń
    4. 47 lat patrzę na niego.

      Usuń
  8. Fajne zajecie to obserwwanie swiata przez okno, a masz je wysoko wiec masz swiat niejako daleki od przyziemnosci. A chmury sa bardzo wdziecznym obiektem obserwacji, bo sa zmienne, nigdy nie powtarzaja swoich kreacji. Wiec mas pole do popisu na zawsze.
    a jak wiesz jstem okiennie przyziemna, tez nie lubie firanek, i nie raz myslalam, ze jak juz nie bede mogla tak sobie wedrowac po swiecie to za moim przyziemnym oknem wiele sie dzieje i jest co fotografowac. Chocby wizytujace trawnik i krzaczki..ptaszki, albo
    sasiad w budybku na przeciw co to wychodzi na balkon palic papierosy i zawsze wykonuje te same czynnosci ale jego odzienie zmienia sie w zaleznosci od tempertury na zewnatrz, albo oswietlenie moich okien zmienia sie w ciagu roku i za kazdym razem inaczej wyglada to co mam na parapecie...etc..etc...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wgląd na chmury ty zaś na ptaszki, a te równie ciekawe, no i mini ogródek masz, a w nim roślinki :)
      Tak, jeśli się wnikliwie przyjrzymy to wszystko może być ciekawym tematem do fotografowania, ptaszki, krzaczki, ludzie, a ty potrafisz obserwować ludzi, taki cykl z tym panem na pewno byłby niezwykle interesujący!
      Serdecznie dziękuję Grażyno za pozdrowienia, macham przyjaźnie ode Wrocławia :)

      Usuń
  9. Ja to najbardziej kocham Twoje fotki wschodu slonca, extraordynaryjnie dramatyczne dla mnie. Kocham je tak jak kaluze Ewy2 - moge te Wasze zdjecia w kolko ogladac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy Krysiu, zatem zapraszam, one tu są i będą, więc zawsze możesz sobie wejść na bloga i pooglądać :)

      Usuń
  10. Okno bez firanki jest dużo ciekawsze niż okno z nią...
    Mario - moje najwyższe uznanie za zdjecia i na umiejętność patrzenia.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję Stokrotko, patrzenie bardzo przyjemne jest i w przeciwieństwie do gotowania obiadu, niemęczące i nienudne :)

      Usuń
  11. Jakie piękne zdjęcia chmur! Nieważne, jakiego są rodzaju. Są fascynujące i już! Obrazki ze słonecznikiem bardzo udane. Kwiaty i zachody albo wschody słońca zdecydowanie pasują do siebie. Ptaszory wiadomo - bomba!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniałe zdjęcia chmur i zazdroszczę Ci braku firanek w loknach. Ja niestety muszę mieć firanki i rolety w oknach, bo nie lubię, jak ktoś mi się wpatruje w okna, a później komentuje po osiedlu co robię. Jedynie w kuchni nie zasłaniam okna roletą, bo stoi tam wysoka hoja, do połowhy okna, więc za dużo nie widać. Za blisko jest do następnego bloku, a jeszcze niektórzy siedzą w oknach z lornetkami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Bogusiu :)
      Z lornetkami powiadasz, ot ludzie nie mają ciekawego swojego życia, to interesuje ich cudze. A może tak bardzo boją się wyjść poza stereotypy, że dlatego pilnują aby inni tego nie robili.

      Usuń
  13. Nie mam firanek w kuchni i codziennie obserwuję wschód słońca popijając kawę. To wspaniałe uczucie!

    OdpowiedzUsuń