poniedziałek, 14 września 2026

Muszlowy marmeladowy uśmiech, tego lata, taką żabcię mi wyszumiał :D

Ech pszepaństwa to się porobiło, lato nam finiszuje!!! 



Tak się ogarniałam z tym wpisem, ogarniałam, że lato mi już już prawie umknęło 😁


Jednakoż chwyciłam go jeszcze, co prawda już prawie za ogon i trzymam bo chcę jeszcze ciutkę o lecie napisać 😉


Już nie raz wspominałam że jakoś tak mam że jak przychodzi lato to przypominają mi się...muszle, no bo one skubaniutkie szumią do mnie o lecie 😁



Gdy długie i gorące dni ogłaszają ludziom wakacyjną labę, zgromadzone w mym domu muszle kuszą mnie aby zamienić choć jedną w cudaka jakiego 😊



"Zgromadzone w domu muszle", brzmi to tak, jakbym nad niejednym morzem była i to tam zbierała je na pamiątkę.
No ale pozory są tylko po to aby w błąd wprowadzać! 😉
Albowiem ja w życiu swym, długim już, bywałam tylko nad naszym Bałtykiem i to kilka razy zaledwie i żadnej ciekawej muszli z wyjazdów tych stamtąd nie przywiozłam.
To skąd je mam?


Hehehehe na przełomie naszego stulecio-tysiąclecia duży wybór pięknych muszli sprzedawały sklepy...wędkarskie i właśnie tam je najczęściej nabywałam 😊
Na różnych kiermaszach oraz bazarach kupowałam także.


A że fanką muszlową jestem, to kupiłam już ich całkiem sporo i sporo całkiem przerobiłam na różne cudaki które zobaczyć można w zakładce Muszlowe Muszlaki http://echmarychachacotyrobisz.blogspot.com/p/muszlowe-muszelaki.html

Tego lata taka jedna, nie za duża ani nie za mała, wlazła mi pod oczy i do mnie zaszumiała 😊


A właściwie to wystawiła w kierunku mym swój marmeladowy uśmiech i
zaczęła szemranie uwodzić...



-Żaabbbeeeeczkę ze mnie ssssssróbbbbb 😌


-Żabę powiadasz?
-ale ale ja już muszlowe żabiska robiłam!
-mam zrobić jeszcze jedną?


-Żabcię ze mnie zrób


a nie żabsko!


-Mallllą taaaaką


ssssssymmmmpaaatttyczną...


He e e, no dobra spróbuję!!!


-Hmmm 
no
iiiiiiiiii
cóż...
gapowata taka jakaś wyszłaś!


-Gapowata? to nie brzmi najlepiej
gapowata to
brzmi
FATALNIE!


-Bu bu gapowata 


buuuuuuu uuu uuuuuuuu
chlip chlip
gapowaaaaaataaaaaa!!!!!!!!!


-Taż nie bucz! nieeee! bucz!


-Z tym gapiostwem to mi się tak wydawało.


-Tyś młoda,  światem zadziwionaś! 


-Tak tak tak młodam i zadziwionam światem 😀


-No i sympatyczna jestem na pewno!!!


Tak to widzicie na zdjęciach młodą sympatyczną żabciulkę, zadziwioną światem 😆
A zrobiłam ją właściwie z muszli...trzech.


Łepek jest z muszli oraz jej patrzałki, a nosek z bursztynowego koralika.


A aaaa tułów zaś z...wazonika glinianego 😁


Łapeczki zaś z filcu podklejonego skórą.


Przed sesyjką z żabulką przyszedł mi do głowy pewien pomysł na tła do zdjęć.
Otóż na co dzień korzystam z komputera stacjonarnego z dużym monitorem, a na dysku twardym i zewnętrznym mam caaaaaaaaaaaaaaałą masę zdjęć.
Wyszukałam więc odpowiednie zdjęcia, a następnie wyświetlałam je na całym ekranie monitora.


Przed ekranem zaś ustawiłam muszlową żabkę i od góry doświetliłam ją lampką, ale tak aby światło lampki nie odbijało się w monitorze. Zrobiłam zdjęcia aparatem fotograficznym z różnymi fotografiami w tle, a po zrobieniu ich bez używania lampy błyskowej, odpowiednio wykadrowałam je w programie graficznym.
Metodę tą można by dopracować, ale ja już teraz zadowolona jestem z efektów 😊



Oprócz żabki zrobiłam jeszcze strachulca strasznego z dwóch muszelek.



Umocowałam go na słoiczku po kremie i powstało takie tam małe puzderko na jakieś drobiazgi 😋



Tło zrobione techniką opisaną wyżej. Czyli moje zdjęcia z dysku, wyświetlone na dużym monitorze komputera i sfotografowane aparatem z dużą rozdzielczością.


A tak w temacie lata jeszcze to
Daaaawno daaawno temu Kunicka śpiewała

Lato, lato, mieszka w drzewach
Lato, lato, w ptakach śpiewa
Słońcu każe odkryć twarz
Lato, lato, jak się masz?
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/halina-kunicka/lato-lato

Taaak lato w lesie, fajne jest!
Często docierałam do niego latem, bo niezwykle las lubię.

Na fejsie o lesie i około leśnych sprawach ciekawie pisze pewien Leśnołaz. Może go znacie a może nie znacie, pisze fajnie więc warto jego pisanie poznać.

W dzisiejszym wpisie ilustruję moimi leśnymi zdjęciami jedno z jego opowiadań :)


"Są takie chwile w lesie, kiedy człowiek nagle przestaje czuć się pewnie, oczywiście tylko we własnej głowie.


Idziesz spokojnie. Ścieżka znana. Ptaki pracują sumiennie, gdzieś daleko stuka dzięcioł. Wszystko wpisuje się w porządek dnia. 


I właśnie wtedy przychodzi to krótkie, lodowate ukłucie pod skórą.


Ktoś patrzy.


Nie odwracam się od razu. Człowiek uczy się z wiekiem, że gwałtowne ruchy są dobre przy łapaniu pcheł, a nie przy rzeczach, które czają się na granicy widzenia. Staję tylko trochę ciszej. Oddycham płycej.


Najpierw milką ptaki. Nie wszystkie naraz. Jeden po drugim. Potem coś cięższego, lecz nadal niewidocznego, przesuwa się w gęstwinie. Jeszcze nie czuję paniki. Pojawia się jednak myśl, której rozum bardzo nie lubi.


Co, jeśli to nie sarna.


Biologia oczywiście wchodzi z butami i zaczyna swoje wyliczenia. W polskim lesie największe szanse są nudne i konkretne. Jeleń. Dzik. Lis. Rzadziej wilk. Każde z tych zwierząt ma powody, by obserwować przez chwilę, zanim uzna mnie za element krajobrazu z plecakiem.


To jest wersja dzienna. Rozsądna. Podręcznikowa.


Ale w tej jednej sekundzie w głowie odzywa się coś starszego niż rozsądek.
A jeśli nie?


Bo jest w polskich lasach pewien archetyp spojrzenia. Nie głodnego. Nie spłoszonego. Uważnego w sposób… osobowy. Nasi przodkowie mieli na to całkiem bogaty słownik.
Licho. Borowy. Kaduk.


A czasem coś bez imienia, co tylko stoi między pniami i sprawdza, czy wiesz, gdzie jesteś.


Nie twierdzę, że wierzę w takie rzeczy. Mam w kieszeni wystarczająco dużo biologii, żeby spać spokojnie. Wiem, jak działa czujność ssaków. Wiem, że jelenie potrafią wpatrywać się w człowieka naprawdę długo, a wilk potrafi zniknąć z pola widzenia tak czysto, że zostaje po nim tylko pytanie.


To wszystko jest prawdą.


Ale prawdą jest też coś jeszcze.



Czasem stoisz w lesie i masz absolutną pewność, że jeśli teraz bardzo powoli odwrócisz głowę, zobaczysz między pniami coś, co patrzy odrobinę zbyt świadomie.



Nigdy tego nie sprawdzam.
Nie z tchórzostwa. Z uprzejmości.



Bo jeśli to tylko sarna, nie ma sensu jej stresować. A jeśli nie… to mam głębokie przekonanie, że w bardzo starych miejscach, 


tych mszarnych 


i z porostami na gałęziach, 


lepiej zachowywać się tak, jakby gospodarze naprawdę istnieli.


Odchrząkuję więc cicho.
Poprawiam plecak.



I ruszam dalej, czując na karku to cienkie, lodowate muśnięcie uwagi, które towarzyszy mi jeszcze przez dobrych kilkadziesiąt kroków.


A potem las znowu zaczyna oddychać normalnie.



I tylko gdzieś bardzo z tyłu głowy zostaje myśl, że być może ktoś właśnie odnotował moją obecność i pomyślał "aaa, to znów ten długowłosy okularnik, który rozmawia z chrząszczami".


A Wam ciarki w lesie po plecach bez wyraźnego powodu kiedykolwiek chodziły?
Czy tylko pająki i liszki? 😉


Pokażę wam jeszcze jakią fajowską nagrodę dostałam od Ninki!
Wygrałam ją w Pastelowym Kurniku.
W konkursie na życiowe absurdy ;)
Popatrzcie ino w jaki w misterny sposób Ninka ułożyła ususzone roślinki z najzwyklejszego trawnika!!!


Tak bardzo mi się ta jej karteczka spodobała, że w
ramkę ją sobie oprawiłam i na 
ścianie powiesiłam 😊


Uważam ze razem z moją grafiką komputerową tworzą fajowski duet!


Ninko serdecznie dziękuję😘 Żabulka muszlowa dołączyła także do podziękowań 😊


I to już kooonieccc tego posta, pięknej złotej jesieni wszystkim życzę :)



24 komentarze:

  1. Żabka całkiem sympatyczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że się zgadzamy, ja też uważam że jest sympatyczna :)

      Usuń
  2. Prawie bym przegapila, och ten blogger!
    Żabka bardzo sympatyczna a trik z tłem dla żabki sprytny!
    Zdjęcia leśne klimatyczne zrobiłaś, niemal jak obrazy Szyszkina:)
    No i gratuluję nagrody!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa blogger gra nam na nosie ;)
      Trik z tłem będę wykorzystywać jak najczęściej, mam na dyskach tyle zdjęć i tak różnorodnych że mam w czym wybierać.
      A w lesie jest cała masa ciekawych kadrów lubię je rejestrować na fotografiach :)
      Nagroda niezwykle mi się podoba fajowsko że konkurencja w tym konkursie była niewielka i kompozycja trafiła do mnie :)

      Usuń
  3. Świetnie dobrałaś zdjęcia do leśnej opowieści ♥ Ja tam w lesie boję się tylko ludzi i...kleszczy!
    Żabka jest śliczna, nie zdawałam sobie sprawy, że jest taka mała, dopóki nie zobaczyłam jej na tle kartki :) Na jej widok przypomniały mi się stare piosenki o żabkach: "Poszła żabka spacerować" i "Poszła żabka po wodę". Pewnie je znasz, bo przecież pracowałaś w przedszkolu. Przypomniały mi się tez te nowsze, które śpiewały moje dzieci, ale mam wrażenie, że nie mają tego specyficznego uroku. Może to tylko sentyment, ale moim zdaniem te stare są po prostu milsze :)
    Strachajło też fajne i pięknie zdobi słoiczek.
    No i super pomysł z tymi zdjęciami na tle ekranu - masz plenerowe zdjęcia bez wychodzenia z domu ;)
    Bardzo się cieszę, że nagrodowa kartka sprawiła Ci radość. A przy okazji, ten koronkowy kwiatek, który nakleiłam na środku, po prostu sam mi wpadł w ręce, miałam taki tylko jeden i wcale go nie szukałam, chciałam tylko znaleźć jakieś koronki, a ten kwiatek wpasował się idealnie, jakby sam tego chciał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ninko za uznanie :)
      Zdjęcia plenerowe bez wychodzenia z domu, bardzom zadowolona że na to wpadłam :) Albowiem łażenie z ciężkim aparatem i dziwolągami na sesyjki jest dla mnie coraz mniej komfortowe, moje niestabilne stopy grożą mi wywaleniem przy mniej ostrożnym ruchu. A tera przed sesyjkami siednę sobie przed ekranem i poszukam pasujących zdjęć ;)
      Tak, ten koronkowy kwiatek wpasował się w kompozycję IDEALNIE, fajowsko że wyczuł sytuację i ci się napatoczył :)

      Usuń
  4. Żabcia uroczo i sympatycznie wygląda,,razem z obrazkami i cudnym zegarem tworzą piękną kompozycję.
    Strachulec ? Eee, jakoś wcale nie straszny, milutki, jasniutki, kojarzy mi się troszkę z hmm, indykiem, kogucikiem może.
    Sama nie wiem, czy mnie ciarki przeszły w lesie z konkernego powodu, raczej wyobraźnia mi podpowiada jakies scenariusze, jesli tylko o nich pomyśle, atak to tylko jesli oddalę się od J, lub on ode mnie, to jest niepokój i nerw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Dora za uznanie :)
      Bardzo dawno temu zeszłam ze szlaku biegnącego przez bukowy las na Wysoczyźnie Elbląskiej i pobłądziłam. W tamtej okolicy las tworzą czerwone buki i porastają wąwozy wyżłobione przez lodowiec. Pamiętam niesamowitą atmosferę tego lasu, te buki stwarzały taką czerwoną poświatę. Jak w końcu udało mi się odnaleźć szlak to wiałam do domu stryja aże się kurzyło!!!

      Usuń
  5. Wszystko przecudne.... ale Żabunia naj najnajprzecudniejsza!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki Stokrotko, taaaaak Żabunia taka niezwykle ujmująca mi tym razem wyszła :)

      Usuń
  6. Żabol przecudnej urody, uwielbiam żaby!
    Kogoś mi jeszcze zabrakło w tym nudnym polskim lesie. No bo gdzie borsuk? A gdzie wilk? A niedźwiedź?
    Nigdy nie miałam takiego uczucia w lesie. Las mnie cieszy i odpręża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za uznanie dla Żabola :)
      Lubię las, bywałam w nim często także w pojedynkę. Były to wizyty sympatyczne i relaksujące, a kilka razy las dostarczył mi wrażeń niesamowitych!
      Pierwsze moje leśne wspomnienie jest baśniowe, ja dziewięcioletnia w lesie pośród widłaków, to bardzo wyraźne wspomnienie.
      Niesamowite wspomnienia mam także z bukowego lasu na Wysoczyźnie Elbląskiej. Taka trochę piekielna poświata czerwonych buków :D
      A na Górnym Śląsku w okolicach Zawiercia wujostwo zawieźli mnie do "martwego lasu", panowała w nim atmosfera obezwładniającej drętwoty.
      I był jeszcze las w drodze na Igliczną, szczelnie spowity mgłą, mgła jakby zamykała przestrzeń, wrażenie jakiegoś odrealnienia.

      Usuń
    2. Wymieniasz miejsca, których nie tylko nie znam, ale nawet o nich nie słyszałam 🙂

      Usuń
    3. Nooo Polska to wcale nie taki mały kraj ;)
      Igliczna to w Kotlinie Kłodzkiej, a Międzygórze piękne miasteczko, a w nim wodospad Wilczki, a z niego można na Śnieżnik i na Igliczną a właściwie to szłam do Sanktuarium Marii Śnieżnej obok Iglicznej.
      Wysoczyzna Elbląska, nad Zalewem Wiślanym, to piękna kraina, a wydaje mi się że za mało znana wśród Polaków.
      Zawiercie, zaraz obok Park Krajobrazowy Orlich Gniazd, o rzut beretem jest Ogrodzieniec. A w Kromołowie źródło Warty.

      Usuń
  7. Ależ ona jest cudownie żabciowata! 😄💚 I ten marmeladowy uśmiech rzeczywiście potrafi zaczarować. Uwielbiam, jak z Twoich muszli powstają takie małe stworzonka z własnym charakterem — a przy okazji zawsze przemycisz tyle humoru, że człowiek czyta i sam się uśmiecha. 😊

    Niech sobie ta gapowata żabcia jeszcze długo siedzi, patrzy na świat z zachwytem i szumi wspomnieniem lata. 🐸🐚💚 A Ty łap jeszcze to kończące się lato za ogon, póki się da! 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podziw dla żabciowatej :)
      Tak staram się przemycać humor bo on mi bardzo pomaga w życiu. Odnoszę jednak wrażenie że rodakom Sztaudyngera zagubiło się gdzieś poczucie humoru, za to z każdego zakamarka zacietrzewienie wyciągają ;) No może nie wszyscy, ale coraz więcej takich :)

      Usuń
  8. Żabka zadziwiona światem pięknie się prezentuje na tle wody. Gdyby nie zdjęcia kocyka w przybliżeniu, to pomyślałabym, że siedzi na piasku.
    Fotografie lasu śliczne. Pozdrawiam serdecznie po długim, letnim "niebyciu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak pętelkowa tkanina całkiem nieźle naśladuje piasek :D
      Dzięki za podziw dla żabki i leśnych zdjęć!
      Fajowsko że się zjawiłaś po letnim "niebyciu", real realem jednakoż Internet ze swoim blogowiskiem niewątpliwie ma sporo zalet :)

      Usuń
    2. Masz rację. Jesień idzie, wieczory coraz dłuższe, może uda mi się opublikować zebrany latem materiał.
      Myślałam, że wyszłaś z żabką nad wodę:)

      Usuń
    3. Nooo ilustracje całkiem nieźle udają naturę, właściwie w sam raz na bajkową żabciową historyję :)
      Tak, jesień już widać całkiem wyraźnie, u nas sporo drzew zaczyna się przebarwiać, no i te coraz krótsze dni wydłużające wieczory.
      Ważne że zebrałaś materiał, a ja ci życzę weny i cierpliwości do bloggera bo on ostatnio fiksuje bardzo często.

      Usuń
  9. Muszlak mimo wszystko mądrze dedukuje. A mnie chyba naszła ochota na spacer po lesie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ochotę na spacer po lesie należałoby wykorzystać, bo to przyjemne z pożytecznym :)
      Dziękuję za pozdrowienia także pozdrawiam!

      Usuń
  10. Jak to dobrze, że odezwałaś się dzisiaj u mnie, to od razu do Ciebie zajrzałam, myśląc że jest coś nowego, a tu proszę, wpis sprzed trzech tygodni, a u mnie w ogóle go nie widać! Nie wiem co z tym bloggerem, masakra jakaś....
    Wspaniała ta muszelkowa żaba! Mam podobną muszlę i też mi się zawsze kojarzyła z taką żabią gębusią :))). Tylko że Ty swoją cudownie ożywiłaś! Drugi cudaczek też uroczy, jak skrzacik pilnujący skarbów w słoiczku :).
    Piękna ta leśna opowieść i świetne ilustracje.
    Ściskam Cię mocno i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dzięki za uznanie i pozdrowienia, także pozdrawiam :)

      Usuń