sobota, 7 września 2019

"Czarne przegrywa, kolor wygrywa" czyli Wrondyń abo Piejodyń a może Kuriazolnokurodyńka? ;)

Czarne wrony, czarno kraczą



W czarnych barwach widzą świat



I na próżno im tłumaczą mądrzy ludzie już od lat:
Zamiast krakać weźcie pędzel przemalujcie co się da




Czarnych barw nie chcemy więcej
Każdy w kolor gra!




Czarne przegrywa, kolor wygrywa
W kolory grajmy dziś

To fragment piosenki Gawędy ze słowami Wandy Chotomskiej

Na zdjęciach to wrony siwe bo we Wrocławiu nie ma czarnowronów.
Hmmmmm dawniej o wiele łatwiej grało mi się w kolory, a ostatnio czarne nachalnie wpycha mi się w życie!
Jednakoż nie ze mną takie numery, nie będzie mi się czarne szarogęsić! ;)
A co? A pokoloruje sobie ciupinkę codzienność!
I co zrobiłam?
Hehehehehehe Dyniaka!
DYNIAKA nowego zrobiłam :)


W jednej z moich wysuszonych dyń, co mam ich całkiem sporo w zapasie, dostrzegłam coś na kształt wrony. No dobrze, skoro cię wrono wypatrzyłam to zrobię cię, a co tam, ale ja cię wrono zrobię na...kolorowo a nie na szaro hehehehehehe.

I wyszło mi cuś takiego!!!


Niby szarawe, jednakoż


muśnięte kolorem
no i ten czerwoniutki grzebień jak u koguta ;)




 Wrondyń jak tra lala,


 który może być także Piejodyniem, wszak koguty piejo ;)
Abo Kuriozalnokurodyńką hehehehehe


 W niedzielę miałam zrobić temu kolorujacemu mój byt dyniakowi sesyję fotograficzną, ale wszystko szło nam wbrew, aż słońcu znudziło się czekać i zaczęło zachodzić ;)

Ale nic to, bo przecież zachodzące słońce cudownie koloruje czarniawą prozę życia :)


Et niewiele tego koloru zachodzącego słońca, to upalny dzień ma ochotę zakończyć się burzą!










Jednakoż trochę koloru złapaliśmy ;)


Ale, ale, fuksnęło mi się kolorystycznie w tym tygodniu.
Otóż w środę po kopiastą porcję koloru pojechaliśmy do Sułowa.


Na Imprezkę do szanownego jubilata.
Tymek, wnuk mego brata, ma CAŁE 3 lata!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Poważny wiek!!!


Takiego trzyletniego człeka dopadają już obowiązki, mianowicie zaczyna chodzić do przedszkola :)


Mały i wielgi.
Tymonek i dziadek :)


Tak, Sułów pokolorował mi codzienność jak tralala!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ile radosnej energii w tych zwyczajnych kwiatach!!!

 Piękne i niebezpieczne te trąbki!












 Fajowski był ten wrześniowy dzień, który powoli się kończy.


 Temu zachodowi nie zagrażają burzowe chmury,


 więc skrzy się radośnie :)


Już Wrocław!


Uniwersytet odbija ostatnie słoneczne promienie.


Moc mają te kolory że aż, naładowana ich energią,  następnego dnia po wypadzie do Sułowa... wzebrałam się w sobie i umyłam okno w swoim pokoju!!! Ono biedne i...bardzo brudne, od dawna się o to prosiło ;)
I wyobraźcie sobie na drugi dzień po ich umyciu, skoro świt, przepuściło to okno przez swoje czyste szyby, taki widok!!!


No bo ja jestem posiadaczką okna na wschód, pokazywałam to bardzo szczegółowo w tym wpisie: http://echmarychachacotyrobisz.blogspot.com/2016/02/okno-na-wschod-dar-od-losu.html


Już dłuższy czas, wessana w kierat codzienności, nie zrobiłam żadnego zdjęcia wschodowi słońca. Kiedyś interesująco wschodzące słońce potrafiło mnie skłonić to cykania zdjęć nawet o godzinie 5.00.


Jednakoż te kolorki, wpadające przez czyste me okno, same wepchnęły mi aparat do ręki ;)




Na tle czyściutkich szyb zrobiłam jeszcze trochę fotek Piejodyniowi :)














Kochani moi czytacze, niech nam te czarne wrony czy też siwe, przestaną krakać, że świat jest czarny, on kolorowy jest, tylko te kolory nieraz tak trudno zobaczyć.

Pomimo to W kolory grajmy dziś
A także jutro i pojutrze i cały czas!!!

Czarne przegrywa, kolor wygrywa
W kolory grajmy dziś"

W jabłka z jabłonek,
W skrzydła biedronek
W każdy zielony liść
I jeszcze w te zboża z nad Wisły i Odry
I słońce, co mówi nam:
"Dzień dobry", "Dzień dobry", "Dzień dobry","Dzień dobry"
W słońce nad głową
W różę różową
W malwy wysoki kwiat
W srebro wieczorów
W tysiąc kolorów
W jasny
hmm wesoły świat?

https://www.tekstowo.pl/piosenka,gaweda_1,kolorowa.html



26 komentarzy:

  1. Pięknie i pomysłowo radzisz sobie z czarnym kolorem. Kolorowa dyniowa wrona na tel wrocławskich krajobrazów ciekawie się komponuje, ale wschód słońca wymiata. Taki kolorowy początek dnia jako nagroda za wysiłek umycia okna to jest coś.
    Prawdę mówiąc lubię te szare wrony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umycie okna w moim pokoju to baaaaaardzo duży wysiłek, bo wpierw muszę odsunąć wielgachną i ciężką jak ciort drabinę, oraz przepastny kufer co tom go dostała od Ani Pantery, poprzesuwać, poprzenosić kwiaty i je pomyć, a i same okno jest duże i bardzo nieporęczne do mycia. Jednakoż ten wschód to był cymesik!!! :)
      Ech z czarnym kolorem jeszcze sobie radzę ale idzie zima, a nam jednak nie założyli tego centralnego ogrzewania, na razie wolę o tym nie myśleć!
      Ja też lubię wrony i te inne krukowate :)

      Usuń
  2. Jakie on ma rozczulajace te krzywe nozki z wielkimi stopami! I te drobne zabki w paszczy(dziobie?). I ten zadarty ogonek. No, tylko go kochac! :)
    Jakie trzy latka? Jakie trzy, przeciez Tymek dopiero sie urodzil!!! Nie wierze, ale przekaz jubilatkowi najlepszosci od ciotki Pantery ♥
    Makrokwiaty i wschody jak zwykle zachwycajace, prawdziwa uczta dla oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cieszę się Aniu, że Ci się tak bardzo podoba mój nowy dyniak, a i moje zdjęcia także :)
      Dziękuję za życzenia w imieniu Tymka, przekażę :)Twoje wnuki Aniu też dopiero co się urodziły, a już poszły do przedszkola, ten Czas to nas w konia robi ;)

      Usuń
    2. Niedlugo nasza Hexa tez skonczy trzy lata, a Gapcio dwa.
      I tylko my bez zmian, mlode i piekne. :)))

      Usuń
    3. No ba! Młode i piękne do końca świata i jeden dzień dłużej :)
      Moja mama od kilku lat twierdzi że ma 100 lat, kilka dni temu powiedziała: Ciekawe jak długo uda mi się pociągnąć na tej setce ;)

      Usuń
  3. O matko, takiego wschodu to chyba jeszcze nie widziałam, wygląda jakby lawa tam kipiała! Dość apokaliptycznie w każdym razie mi się skojarzyło. Czerwoną kulę słońca to owszem czasem widuję o poranku, jak wyjdę akurat kota wypuścić przez drzwi frontowe, bo ode wschodu one są. Generalnie widoki mam raczej na zachód, ale tam też tak czerwono czasem bywa.
    Uroczy Dyniak moim zdaniem jest meksykańską odmianą wrony (sądząc po kolorach piór, oczywiście). I tańczy zapewne jakąś ichniejszą sambę czy tam rumbę (sądząc z kolei po tychże piór rozcapierzeniu).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ten wschód był niesamowity, dlatego chwyciłam za aparat :) Towarzyszące wschodowi chmury powodują, że każdy jest niepowtarzalny. Takiego jak pokazałam w tym poście jeszcze nie miałam w swojej kolekcji, a mam sporą dokumentację zdjęciową.
      Małgosiu fajne spostrzeżenie, że ten dyniak tańczy, też go tak odczytuję i wszystko możliwe że sambę albo rumbę :)

      Usuń
  4. Zdecydowanie wolę kolory, czarnych nawet butów nie lubię , a gdyby takie kolorowe ptaszyska siadały mi na balkonie zamiast wron i gołębi to nie miałabym nic przeciw.
    Wszystkiego dobrego dla Tymka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są w naszym kraju także i kolorowe ptaki, ale w miastach jednak najwięcej jest szarawych gołębi, a mój dyniak jest mało lotny, do ciebie Jotko nie doleci :)
      Dziękujemy z Tymkiem za życzenia :)

      Usuń
  5. Zdjęcia zachodu są przemagiczne, piękne! A dla Tymka sto lat i spełnienia wszystkich marzeń!! Pozdrawiam niedzielnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie wschód słońca jest równie magiczny jak zachód, jest on także na zdjęciach pokazanych w tym wpisie :)
      Razem z Tymkiem dziękujemy za życzenia :)

      Usuń
  6. Czarne przegrywa, ale to też ładny kolor. Lubie wrony i wronie kolory, jednak Piejodyń - ptak tęczowy bije je na głowę:) Najpiękniejsze życzenie dla Tymka!
    Ścisku, ścisku:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię wszystkie krukowate, ale ta czerń w nich wcale nie jest całkiem czarna. Ta wrona na zdjęciach u góry, jak się jej dobrze przyjrzeć, mieni się w fioletach ;)
      Mam trochę czarnych ciuchów, ale to takiej przytłaczającej życiowej czerni, mówię nie!
      Dziękujemy z Tymkiem za życzenia :)
      Buziole:*

      Usuń
  7. Te wrony, choć tak mało kolorowe i tak mi się podobają. U mnie takich nie ma, w Poznaniu jeno widziałam.
    Cudny, kolorowy post napisałaś, Marija :) Nowy dyniak wymiata swoją urodą,a okna opłaca się czasem umyć ... to chyba w nagrodę za wysiłek dostałaś ten oszałamiający widok.
    A Tymek to chyba ulubieniec całej rodziny. Fajny, pogodny dzieciak - przynajmniej na zdjęciach tak wygląda. Wszystkiego najlepszego dla niego :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki Lidka, chciałam aby taki on był ten post, bajecznie kolorowy :)
      Mówiłaś kiedyś, że u Was są czarnowrony zamiast siwych, ja też je lubię :)
      Tymek jest czarujący od urodzenia, bardzo pogodny i inteligentny, no i zaczyna być łobuzowaty ;)

      Usuń
  8. No jak bez czarnego! Przecie czarny wyszczupla! ;)
    Dyniaczek zajebisty! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarne wyszczupla, ale to życiowe uszczupla komfort psychiczny ;)
      Serdeczne dzięki za zachwyt nad dyniaczkiem :)

      Usuń
  9. U nas ostatnio też "czarne" dominuje, ale tyle radości wnosi, że nam się banany na stałe do gąb przyczepiły...;o) A Kurowrodyń jak zawsze cudnej urody !! ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurowrodyń powiadasz, fajne, serdeczne dzięki za podziw :)
      Fajowsko, że Wasze "czarne" jest takie superowskie :)

      Usuń
  10. Tez uwazam ,ze czarne musi byc, toz ten kolor cuda robi z sylwetka, ale psychiczne czarne to juz nie bardzo lubie. Twoje stworki kolorowe sa bardzo, i fantastyczne w ksztaltach i ekspresji. Czy Ty je posylasz w swiat czy gromadzisz w domu?...bo razem, w gromadzie, te wszystkie dziwolągi Twoje musza robic piorunujace wrazenie. Zrob wystawe! a jak w tym roku jarmark dyniowy we Wroclawiu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dziwolągi trzymam w swoim pokoju, w tej chwili nie jestem gotowa aby się z nimi rozstawać. Teraz jak borykam się ze starczymi problemami mojej mamy są mi potrzebne, lubię na nie patrzeć. Stwarzają mi w pokoju jedyny i niepowtarzalny klimat, dobrze mi to robi na samopoczucie. Tylko zaczyna mi brakować dla nich miejsca, przemyśliwam więc aby wynieść z mego pokoju pewne rzeczy aby wygospodarować miejsce na moje dziwolągi. Niestety muszę z tym jeszcze poczekać bo bratanek w dalszym ciągu blokuje mi jeden pokój, jest nadzieja, że może niedługo zabierze swoje bambetle.
      Na Festiwal Dyni się nie wybieram, zraziłam się do organizatora, poza tym to dla mnie bardzo duży wysiłek, nie jestem na to gotowa psychicznie.

      Usuń
  11. Cudowny ten Twój nowy dyniak i wniósł trochę radości. Podziwiam Twoją kreatywność. Super.

    OdpowiedzUsuń