wtorek, 12 maja 2026

Czarujący uśmiech...pestki awokado ;)

Witajcie w mojej bajce, Dyniak gra tu na fujarce
Wtórniak Wam zaśpiewa i zatańczą...Okularniki
albowiem
W mej głowie wszystko jest możliwe
i
Daję słowo że jest kolorowo!

Hehehehe spokojnie to jeszcze nie starcze zdziecinnienie :D
Ja po prostu tak do końca nigdy nie dorosłam :)
A to może dlatego, że moja rodzinna rzeczywistość wymogła na mnie bardzo szybką naukę odpowiedzialności. Albowiem mama poszła do pracy gdy miałam 9 lat i to ja w czasie jej nieobecności zajmowałam się rocznym bratem . Te dorosłe obowiązki rekompensowałam sobie wlotami do wnętrza siebie, znaczy się ot tak od czasu do czasu odpływałam od rzeczywistości. Te wloty weszły mi w nawyk a szczególnie nasiliły się jak byłam nastolatką.
Niby starszałam ale jakbym nie doroślała albowiem najłatwiej dogadywałam się z dziećmi, no i w końcu znalazłam sobie pracę z nimi i w dalszym ciągu najłatwiej dogadywałam się z nimi, a może to one najlepiej mnie rozumiały?
W pracy z małymi dziećmi musiałam skończyć z odlotami od rzeczywistości, bo mając pod opieką ludzkie maluchy trzeba mieć szeroko otwarte oczy i bardzo ruchliwą głowę, przydałby się zakres widzenia 360 stopni :D
Jednak w pracy z dziećmi mogłam wydobywać to co bajkowe we mnie i tworzyć dla nich dziwności :) 

No a w mojej teraźniejszej bajce w której to Dyniaki grają na fujarce, jakoś tak z początkiem wiosny zaczęła się do mnie uśmiechać czarująco...pestka awokado ;)

O pestkach awokado a także i innych, skąd je mam i co z nich robię, pisałam tu:

No więc jak ta pestka awokadowa zaczęła się do mnie uśmiechać swoim wysuszonym pęknięciem to zobaczyłam w niej fajowską gembem :D
Należało cuś z nią zrobić stworzyłam więc nowego cudaka :)
Widać go na zdjęciach razem z


ptasimi pestkusami-awokadusami które mają już kilka latek.




 Ptasie te pestkusy ujeżdżają rowerki którymi kieeeeeedyś obdarował mnie mój bratanek :D



Na zdjęciach niżej widać że pestki awokado, w które zaopatruje mnie moja kumpela, po wyschnięciu bardzo różnie wyglądają, dużo z nich pęka, najczęściej na dwie części.


Paczta ino takie brunatne nic...
a jednak...
ma potencjał ;)


O taki jak na zdjęciach poniżej.


Pęknięta pestka w której zobaczyłam uśmiechnięte pyszczysko ;)


Dorobiłam więc jej zębiska



oraz jęzorek




No i oczy i nosek


Nie zapomniałam oczywiście o uszach


Łepek cudaka już jest, należały dorobić resztę.


W reszcie największy jest brzucho!


No bo brzuszysko to ususzona ozdobna krągła dyńka.
Do kuperka odwłoka dokleiłam 2 awokadowe pestki


Stopy także są z awokadowej pestki która schnąc pękła na dość symetryczne 2 części.


Aby cudak bardziej cudakowaty był dorobiłam mu cuś jakby grzywę. Z kolców kaktusowych ona jest. Kaktus przegrał z moją pielęgnacją i zgnił niestety, kolce miał tak imponujące, że chociaż je uratowałam :D





Cudaka onego nazwałam Awo Pest ;)
Uśmiecha się do Was i pozdrowienia śle :)



Jedna z bratanic moich w marcu odliczyła lat 40


Ku pamięci zrobiłam jej taką oto zawieszkę :)


Wiosna w pełni i kwitnienie drzew owocowych właściwie mamy już za sobą.


Wiele z nich kwitnie na biało.


A taka biel na kwitnących wiosną drzewach wygląda jak misterne koronki na Pannie Młodej 


albo stosy piankowych bezowych ciasteczek mniam ;)


Wpisałam w przeglądarkę internetową pytanie, dlaczego kwitną właśnie na biało?


Odezwało się oczywiście AI i dało mi takie odpowiedzi:


Drzewa owocowe (jabłonie, grusze, wiśnie, śliwy) kwitną na biało głównie z powodów ewolucyjnych, związanych z przyciąganiem zapylaczy 
oraz efektywnością energetyczną.


Przyciąganie pszczół i owadów: 
Biały kolor jest najlepiej widoczny dla pszczół i innych owadów zapylających wczesną wiosną, gdy dni bywają pochmurne, a wczesna roślinność jest głównie zielona. Kontrastowe białe kwiaty łatwo odcinają się od tła, ułatwiając zapylaczom odnalezienie źródła nektaru i pyłku.


Jest jeszcze taka ważna kwestia jak:
Widzenie w ultrafiolecie (UV)
Dla ludzi kwiaty jabłoni czy wiśni są po prostu białe. Jednak dla pszczół, które widzą w zakresie ultrafioletu, kwiaty te nie są jednolicie białe. 


Posiadają one tzw. nektarowe przewodniki (ang. nectar guides), często w postaci wzorów odbijających lub pochłaniających promienie UV, które wskazują owadom dokładną drogę do nektaru i pyłku [1]. Biały kolor stanowi więc doskonałe, neutralne tło dla tych ukrytych dla nas, a kluczowych dla owadów wzorów.


a
Kwestia oszczędności energii polega na tym że wytworzenie białego barwnika jest dla rośliny tańsze energetycznie niż produkcja intensywnych pigmentów (np. czerwonych czy niebieskich). 


Wczesna wiosna to czas, kiedy drzewo skupia się na szybkim zakwitnięciu, a biały kolor pozwala zaoszczędzić zasoby.


Zrobienie zdjęcia bieli to rzecz niezbyt łatwa,


jednakoż jeśli się to udaje, 


no to jest ślicznie :D





Falbaneczki panny młodej, lekko przyprószone różowością.


Wspominałam już kiedyś, że na moim podwórku rośnie stareńka grusza!
Ile lat ona ma?


70 lat ma na pewno.
Jak żeśmy się tu sprowadzili to już rosła, należy więc jej dorzucić jeszcze co najmniej lat kilkanaście!


Wiek więc słuszny ma, pomimo to rok w rok kwitnie obficie i równie obficie owocuje.
No i imponująco wygląda w swym kwitnieniu!


Znalazłam w necie trochę ciekawostek o gruszach.


Grusza w kulturze ludowej…
W Polsce gruszę nazwano „kruszą” oraz „ulęgałką”, „ulężałką”, „gniłką”, „odleżałką”. Z rośliną wiązało się wiele powiedzeń, jak: „Przebierać jak dziad w ulęgałkach”, „Zarobić na czapkę gniłek”, „Baba o gruszce, dziad o pietruszce”, „Natrząść komuś gruszek”, „dać komuś gruszkę”.


W niektórych miejscowościach wygrywano melodie na liściach gruszy. Niekiedy tego typu artyści występowali w kapelach weselnych, obok skrzypka i bębniarza. Nie była to łatwa sztuka. Do tego celu nadawały się jedynie młode listki, które można było dokładnie przyłożyć do ust.


Gruszki znalazły również swoje miejsce w kuchni chłopskiej. Spożywano je na surowo, pieczono w całości, utarte zawijano na kształt pieroga, gotowano z nich zupę tzw. „grusconkę”. Z najbardziej cierpkich owoców robiono alkoholowy napój grusznik. W gospodarstwie gruszki były też paszą dla świń.


Miedzowe grusze pełniły ważną rolę podczas prac polowych. Podczas deszczu czy upałów dawały schronienie pracującym rolnikom. Były też przyczyną różnego rodzaju zatargów o owoce spadające po tej lub innej stronie miedzy, które niejednokrotnie kończyły się kryminałem. Do najsłynniejszych sporów można zaliczyć proces rodziny Rzędziana, znany z książki „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza.


Drewno gruszy było niegdyś powszechnie wykorzystywane do produkcji wyrobów snycerskich, tokarskich, drzeworytniczych oraz różnego rodzaju przedmiotów użytkowych, jak: fajki, formy do drukowania płótna, heble, igielniki czy tablice do pras. 



Ludowe wierzenia kojarzyły gruszę ze śmiercią. Mawiano o niej, że ma kontakt ze złym duchem, oraz, że Judasz się na niej powiesił. Ponowne kwitnienie drzewa wróżyło zgon współmałżonka, który pierwszy to zobaczył kwiaty. A gdy drugie kwitnienie zobaczyła osoba owdowiała, był to znak, że wkrótce stanie na ślubnym kobiercu.


W medycynie ludowej płaczącym w nocy niemowlętom podawano syrop z cierpkich zielonych gruszek na miodzie. Z gruszek przeleżałych w sianie ucierano powidła przydatne w leczeniu dolegliwości żołądkowych u dzieci. Owoców i próchna z miazgi używano na dolegliwości zewnętrzne skóry oraz przy urazach. Próchnem zasypywano trudno gojące się rany i oparzenia. Wyciągiem alkoholowym z próchna leczono czerwonkę.
Tekst: Joanna Szymańska-Radziewicz
https://www.facebook.com/NarodowyInstytutKulturyiDziedzictwaWsi/posts/grusza-w-kulturze-ludowejw-polsce-grusz%C4%99-nazwano-krusz%C4%85-oraz-ul%C4%99ga%C5%82k%C4%85-ul%C4%99%C5%BCa%C5%82k%C4%85-g/820176860244425/

Grusza pokazana na zdjęciach nie była jedynym drzewem owocowym w tej przestrzeni, ale tylko ona osiągnęła tak szacowny wiek i się ostała.

Są i inne drzewa w naszej przestrzeni podwórkowej.
Na zdjęciu poniżej widoczny jest niezwykle okazały bożodrzew, wielgi on jak kamienice koło których rośnie.


Kilka lat temu w trakcie porządkowania i zagospodarowywania tej przestrzeni wyznaczono koło niego miejsca parkingowe. 


No i najprawdopodobniej to niektórzy właściciele parkujących tam aut, wydali na drzewo wyrok, wystąpili z wnioskiem o wycięcie olbrzyma. 
Egzekucja miała nastąpić zaraz po Wielkanocy, na szczęście udało się go obronić. 
Pod petycją w obronie drzewa podpisało się bardzo dużo lokatorów kamienic i zamiast wycinki przeprowadzono cięcia pielęgnacyjne osłabionych konarów.



Patrzcie, w dalszym ciągu sobie i nam rośnie :)


Drzewa niezwykle lubię i bardzo sobie cenię że rośnie ich dużo wkoło miejsca mego zamieszkania
Jednak najbardziej z nich cieszą mnie moje podokienne platany.


Których jeszcze 6 lat temu nie było i mogłoby w ogóle nie być.


No bo zamiast tych platanów większość zmotoryzowanych mieszkańców mego miasta wolałaby jeszcze jeden pas ruchu na tej ulicy ;)
Jeszcze kilkanaście lat temu ulica Pułaskiego była trasą tranzytową biegnącą od Warszawy na południe Polski. Po wybudowaniu obwodnicy miasta zniknął z niej ruch tranzytowy.


Przeprowadzono jej remont, torowisko tramwajowe poprowadzono z boku ulicy, a obok torowiska posadzono platany. Pod moim oknem właśnie! :)


Te "moje platany" najwięcej radochy sprawiają mi w trakcie ich wiosennego przebudzania się.





Popatrzcie ino, czyż nie cudne???


Platanowe panny w zieloniutkich wiosennych sukienkach :)


A tak wyglądają obecnie w trakcie wiosennego deszczu.


Kończę nadawanie z "mojej bajki", odezwę się pewnie znów jak natchnie mnie do zrobienia następnego cudaka :)
Pozdrawiam serdecznie i dobrości wszelakiej życzę!!!



30 komentarzy:

  1. Nie znałam wielu tych rewelacji o gruszach, a gruszki lubię.
    Pasują nawet smakowo z serem pleśniowym i orzechami włoskimi!
    Twój stworek z awokado, to mały smok lub dinuś, sympatyczny bardzo:-)
    Pozdrowienia dla jubilatki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie znałam tych ciekawostek o gruszach.
      Dzięki serdeczne za uznanie dla dinusia i za pozdrowienia dla jubilatki :)

      Usuń
  2. Cudaczek rewelacyjny, te zębiska i język to mistrzostwo świata! Ciekawostki o gruszy też mnie zaciekawiły, wielu nie znałam. Wiem tylko, że drewno gruszy świetnie nadaje się do rzeźbienia. No i bardzo lubię gruszki w rozmaitych postaciach. Pozdrawiam serdecznie! Mój syn też właśnie kończy 40 lat! Aż sama nie mogę w to uwierzyć - my ciągle młodzi, tylko dzieci nam się starzeją :))). Wszystkiego co najlepsze dla jubilatki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne za podziw dla cudaczka, mordeczka wyszła realistycznie bardzo :)
      Kiedyś łatwiej można było znaleźć w Internecie ciekawostki na różny temat, bo w wyszukiwarce wyskakiwały oryginalne materiały, a teraz wszystko to miele AI i to on wypluwa w pierwszej kolejności te przemielone informacje .
      Dzięki za życzenia dla czterdziestolatki, dla twego syna też wszystkiego najlepszego!

      Usuń
  3. Cudak piękny, taki słodki pyszczek mu zrobiłaś :)
    Wielu ludzi? nienawidzi drzew i zieleni, więc najchętniej powycinaliby je i porobili betonowe parkingi. Dobrze, że obroniliście swoje drzewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne za uznanie dla cudaka :)
      Wiesz w moim sąsiedztwie zmienił się przekrój społeczny. W kamienicach powstały wspólnoty mieszkaniowe, zamieszkało w nich sporo ludzi którzy świadomie nabyli mieszkania właśnie w kamienicach ze względu na ich wygląd. Oni wzbogacają tą przestrzeń podwórkową o nowe zielone nasadzenia. Przyszła do mnie kobieta z pismem i przedstawiła sprawę, zaczęłyśmy rozmawiać, ja do niej mówię że oczywiście podpiszę, a ona na to że dużo ludzi podpisało. A potem już przez zamknięte drzwi słyszałam że sąsiad, mocno specyficzna osoba też zadeklarował podpis :)

      Usuń
  4. Piszesz "kolce kaktusa"??? Rany - jak to można wykorzystać? Jestem pełna podziwu. I ciekawi mnie z czego zrobiłaś zęby.
    Efektywność energetyczna - fantastyczne właściwości roślin. Dzięki za ciekawostki i fotografie roślin. Niech te drzewa żyją jak najdłużej, ciesząc Twoje oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo niedogodność przy zbieraniu kolców kaktusa i potem przy montowaniu, to mocno kłujące one są ;) Jednakoż miałam ich sporo i na dinusia poszły ostatnie, niekiedy przed montażem przycinałam końcówki, tym razem na czubki zakropiłam aplikatorem klej, ale już po zamontowaniu. Jak się jest ostrożnym to się człek nie pokłuje :)
      A zęby są z koralików tylko o takim specyficznym kształcie.
      Dzięki za podziw, a drzewa niech rosną i cieszą!!!

      Usuń
    2. Podziw dla pracy przy kolcach kaktusa wzrósł do niebotycznych rozmiarów :)

      Usuń
    3. Hehehehe no te kolce co prawda były jak szpikulce, ale one są długie i dało się je tak chwycić aby uniknąć pokłucia. No i one nie mają haczyków, że jak się wczepią w skórę to trudno się od nich uwolnić, tak że spoko mąk przy ich montażu nie było :D A są tak fajowskie że nie można ich było wyrzucić, szczególnie że kaktusa było mi szkoda, że dałam z nim plamę.

      Usuń
  5. Ale się naczytalam i naoglądałam. Jak zwykle jestem pełna uznania dla Ciebie I Twojej twórczości.
    Jeszcze wrócę przeczytać I obejrzeć od nowa.
    Serdeczności Mario...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezwykle się cieszę Stokrotko że tak ci się u mnie podoba :)
      Serdeczności!!!

      Usuń
  6. Awo Pest, jest fajny fest! A czym go kolorowałaś ?
    Dzieki za ciekawostki o gruszy, kto by lomyślal, że tyle tego! Gruszki lubię, szczególnie srednio dojrzałe, lekko twardawe konferencje. A gruszki ulegałki inaczej zwane sralkami tez lubię .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne za fajowską rymowankę i za uznanie dla Pesta :) Maluję akrylami.
      Gruszki wolę twarde, szczególnie klapsy, takie które strzelały w zębach, miękkie już mi nie smakowały ;) Od pewnego czasu, jakoś tak, nie jem gruszek, sralek nie lubiłam nigdy.

      Usuń
  7. Dla mnie to też jest smok :D Kolce kaktusa wykorzystałaś rewelacyjnie, o pestce nie wspominając. Zdjęcia jak zwykle super, zawieszka na 40 przepiękna, a ekipa rowerowa jaka fajna!
    Naprawdę, Twoja kreatywność jest niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki Ninko za zachwyty!
      Kaktusy w większości mają wredne kolce, bo jak wlezą w skórę to trudno je wyciągnąć, a te kolce są tylko ostre, a z dużego kaktusa to i duże są, no i efektowne takie, zaprawdę szkoda je było wyrzucić :D

      Usuń
  8. Zabezpieczasz na koniec te swoje stwory jakimś lakierem?

    Bożodrzew bardzo ładny, dobrze że się udało uratować drzewo przed wycinką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zabezpieczam lakierem, ale jeśli robię z dyni to często dynię pociągam wikolem albo magicem. Magic to też klej, ale spoina z niego po wyschnięciu wygląda jak żywica i jest elastyczna. Z magica często robię dłonie, a nieraz i całe kończyny, można je potem zginać. Magikiem także modeluje pyszczki, tak w ogóle to eksperymentuje z tym klejem i wykorzystuje go bardzo wszechstronnie, tylko że to trzeba robić etapami jest więc bardzo czasochłonne. Te moje stwory wykonane z naturalnego tworzywa bardzo dobrze znoszą upływ czasu, pierwsze mają już około 20 lat. Tylko do tych które mają kończyny wykonane z wełnianych tkanin dobierają się...mole. Przestałam więc wykorzystywać wełnę.

      Jeśli chodzi o ten bożodrzew to w otoczeniu mojej kamienicy jest dużo tych drzew, ale ten uratowany to gigant w porównaniu z pozostałymi.

      Usuń
    2. Aaa... bo się zastanawiałem też z czego są niektóre detale jak żywiczne, a to klej. Pomysłowo. I chyba masz spore mieszkanie, bo to nie jest hobby na małą klitkę :)

      Usuń
    3. Na tej zawieszce dla bratanicy wyraźnie widać jak magic sprytnie udaje żywicę :D Elementy zawieszki połączone są i w większości zalane tym klejem. Magic w chwili aplikacji jest biały, gdy dobrze wyschnie staje się całkiem przezroczysty, po dość długim czasie lekko żółknie ale nie traci przezroczystości i elastyczności.
      Masz rację to nie jest hobby na małe mieszkanie, mieszkam w kamienicy z przełomu XIX/XX wieku a w nich mieszkania przeważnie są duuuuuże i wysokie, tak że miejsca na moje dziwolągi jest jeszcze hoho :)

      Usuń
  9. Wspaniałe zdjęcia. Bardzo motywujące. A ten smoczek słodki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Drzewa wokół nas są bardzo istotne, niech ich będzie jak najwięcej 😀Na tych nowych osiedlach nie dość że bloki są jeden obok drugiego, to drzew prawie nie ma za to dużo betonu. Masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak, drzewa są bardzo ważna i oby ich było jak najwięcej :)

      Usuń
  11. Czytam to i mam takie mieszane uczucia, bo z jednej strony mega fajnie się w to wchodzi – ten cały świat „cudaków”, pestek awokado z charakterem i patrzenie na naturę jak na żywą opowieść robi robotę i aż się człowiek uśmiecha. Z drugiej strony zastanawiam się, czy my wszyscy trochę nie uciekamy w takie „bajki”, żeby łatwiej oswoić codzienność i zwykłe sprawy, które czasem potrafią przytłoczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorośli ludzie uciekający w bajki, ależ to nie UCHODZI!!! O wiele bardziej po dorosłemu jest uciec w...alkohol :D
      No cóż życie jakie jest to każdy widzi, nawet dla tych którzy są piękni młodzi i bogaci, łatwe nie jest. A że jesteśmy bardzo różni, różnie więc sobie radzimy w tym niełatwym życiu. Jednakoż nawet ci najodporniejsi miewają takie chwile, krótsze czy też dłuższe że nie dają rady bez znieczulających wspomagaczy i wspomagają się bardzo często używkami takimi jak alkohol albo narkotyki.
      A pasje pozwalają oswajać codzienność aby nas nie przytłaczała.
      Mnie moje cudaki, tak jak napisałeś, pomagają oswajać codzienność i uważam że nie ma w tym nic nagannego :)

      Usuń
  12. Wiosna jak się patrzy. A stworek z awokado wyszedł przeuroczy i mający w sobie to coś. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję Karolino, także pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Tak bez kwiatów świat byłby znacznie bardziej ponury.

      Usuń