Witajcie w mojej bajce, Dyniak gra tu na fujarce
Wtórniak Wam zaśpiewa i zatańczą...Okularniki
albowiem
W mej głowie wszystko jest możliwe
i
Daję słowo że jest kolorowo!
Hehehehe spokojnie to jeszcze nie starcze zdziecinnienie :D
Ja po prostu tak do końca nigdy nie dorosłam :)
A to może dlatego, że moja rodzinna rzeczywistość wymogła na mnie bardzo szybką naukę odpowiedzialności. Albowiem mama poszła do pracy gdy miałam 9 lat i to ja w czasie jej nieobecności zajmowałam się rocznym bratem . Te dorosłe obowiązki rekompensowałam sobie wlotami do wnętrza siebie, znaczy się ot tak od czasu do czasu odpływałam od rzeczywistości. Te wloty weszły mi w nawyk a szczególnie nasiliły się jak byłam nastolatką.
Niby starszałam ale jakbym nie doroślała albowiem najłatwiej dogadywałam się z dziećmi, no i w końcu znalazłam sobie pracę z nimi i w dalszym ciągu najłatwiej dogadywałam się z nimi, a może to one najlepiej mnie rozumiały?
W pracy z małymi dziećmi musiałam skończyć z odlotami od rzeczywistości, bo mając pod opieką ludzkie maluchy trzeba mieć szeroko otwarte oczy i bardzo ruchliwą głowę, przydałby się zakres widzenia 360 stopni :D
Jednak w pracy z dziećmi mogłam wydobywać to co bajkowe we mnie i tworzyć dla nich dziwności :)
No a w mojej teraźniejszej bajce w której to Dyniaki grają na fujarce, jakoś tak z początkiem wiosny zaczęła się do mnie uśmiechać czarująco...pestka awokado ;)
O pestkach awokado a także i innych, skąd je mam i co z nich robię, pisałam tu:
No więc jak ta pestka awokadowa zaczęła się do mnie uśmiechać swoim wysuszonym pęknięciem to zobaczyłam w niej fajowską gembem :D
Należało cuś z nią zrobić stworzyłam więc nowego cudaka :)
Widać go na zdjęciach razem z
Ptasie te pestkusy ujeżdżają rowerki którymi kieeeeeedyś obdarował mnie mój bratanek :D

Na zdjęciach niżej widać że pestki awokado, w które zaopatruje mnie moja kumpela, po wyschnięciu bardzo różnie wyglądają, dużo z nich pęka, najczęściej na dwie części.
a jednak...
ma potencjał ;)
Dorobiłam więc jej zębiska

a
Wczesna wiosna to czas, kiedy drzewo skupia się na szybkim zakwitnięciu, a biały kolor pozwala zaoszczędzić zasoby.
Patrzcie, w dalszym ciągu sobie i nam rośnie :)
Których jeszcze 6 lat temu nie było i mogłoby w ogóle nie być.
No bo zamiast tych platanów większość zmotoryzowanych mieszkańców mego miasta wolałaby jeszcze jeden pas ruchu na tej ulicy ;)
Przeprowadzono jej remont, torowisko tramwajowe poprowadzono z boku ulicy, a obok torowiska posadzono platany. Pod moim oknem właśnie! :)
O taki jak na zdjęciach poniżej.
Pęknięta pestka w której zobaczyłam uśmiechnięte pyszczysko ;)
No i oczy i nosek
Nie zapomniałam oczywiście o uszach
Łepek cudaka już jest, należały dorobić resztę.
W reszcie największy jest brzucho!
No bo brzuszysko to ususzona ozdobna krągła dyńka.
Do kuperka odwłoka dokleiłam 2 awokadowe pestki
Stopy także są z awokadowej pestki która schnąc pękła na dość symetryczne 2 części.
Aby cudak bardziej cudakowaty był dorobiłam mu cuś jakby grzywę. Z kolców kaktusowych ona jest. Kaktus przegrał z moją pielęgnacją i zgnił niestety, kolce miał tak imponujące, że chociaż je uratowałam :D
Cudaka onego nazwałam Awo Pest ;)
Uśmiecha się do Was i pozdrowienia śle :)

Jedna z bratanic moich w marcu odliczyła lat 40
Wiele z nich kwitnie na biało.
A taka biel na kwitnących wiosną drzewach wygląda jak misterne koronki na Pannie Młodej
Wpisałam w przeglądarkę internetową pytanie, dlaczego kwitną właśnie na biało?
albo stosy piankowych bezowych ciasteczek mniam ;)
Drzewa owocowe (jabłonie, grusze, wiśnie, śliwy) kwitną na biało głównie z powodów ewolucyjnych, związanych z przyciąganiem zapylaczy
oraz efektywnością energetyczną.
Przyciąganie pszczół i owadów:
Biały kolor jest najlepiej widoczny dla pszczół i innych owadów zapylających wczesną wiosną, gdy dni bywają pochmurne, a wczesna roślinność jest głównie zielona. Kontrastowe białe kwiaty łatwo odcinają się od tła, ułatwiając zapylaczom odnalezienie źródła nektaru i pyłku.
Jest jeszcze taka ważna kwestia jak:
Widzenie w ultrafiolecie (UV)
Dla ludzi kwiaty jabłoni czy wiśni są po prostu białe. Jednak dla pszczół, które widzą w zakresie ultrafioletu, kwiaty te nie są jednolicie białe.
Posiadają one tzw. nektarowe przewodniki (ang. nectar guides), często w postaci wzorów odbijających lub pochłaniających promienie UV, które wskazują owadom dokładną drogę do nektaru i pyłku [1]. Biały kolor stanowi więc doskonałe, neutralne tło dla tych ukrytych dla nas, a kluczowych dla owadów wzorów.
Kwestia oszczędności energii polega na tym że wytworzenie białego barwnika jest dla rośliny tańsze energetycznie niż produkcja intensywnych pigmentów (np. czerwonych czy niebieskich).
Ile lat ona ma?
Grusza w kulturze ludowej…
W Polsce gruszę nazwano „kruszą” oraz „ulęgałką”, „ulężałką”, „gniłką”, „odleżałką”. Z rośliną wiązało się wiele powiedzeń, jak: „Przebierać jak dziad w ulęgałkach”, „Zarobić na czapkę gniłek”, „Baba o gruszce, dziad o pietruszce”, „Natrząść komuś gruszek”, „dać komuś gruszkę”.
70 lat ma na pewno.
Jak żeśmy się tu sprowadzili to już rosła, należy więc jej dorzucić jeszcze co najmniej lat kilkanaście!
Wiek więc słuszny ma, pomimo to rok w rok kwitnie obficie i równie obficie owocuje.
No i imponująco wygląda w swym kwitnieniu!
Znalazłam w necie trochę ciekawostek o gruszach.
W Polsce gruszę nazwano „kruszą” oraz „ulęgałką”, „ulężałką”, „gniłką”, „odleżałką”. Z rośliną wiązało się wiele powiedzeń, jak: „Przebierać jak dziad w ulęgałkach”, „Zarobić na czapkę gniłek”, „Baba o gruszce, dziad o pietruszce”, „Natrząść komuś gruszek”, „dać komuś gruszkę”.
W niektórych miejscowościach wygrywano melodie na liściach gruszy. Niekiedy tego typu artyści występowali w kapelach weselnych, obok skrzypka i bębniarza. Nie była to łatwa sztuka. Do tego celu nadawały się jedynie młode listki, które można było dokładnie przyłożyć do ust.
Gruszki znalazły również swoje miejsce w kuchni chłopskiej. Spożywano je na surowo, pieczono w całości, utarte zawijano na kształt pieroga, gotowano z nich zupę tzw. „grusconkę”. Z najbardziej cierpkich owoców robiono alkoholowy napój grusznik. W gospodarstwie gruszki były też paszą dla świń.
Miedzowe grusze pełniły ważną rolę podczas prac polowych. Podczas deszczu czy upałów dawały schronienie pracującym rolnikom. Były też przyczyną różnego rodzaju zatargów o owoce spadające po tej lub innej stronie miedzy, które niejednokrotnie kończyły się kryminałem. Do najsłynniejszych sporów można zaliczyć proces rodziny Rzędziana, znany z książki „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza.
Drewno gruszy było niegdyś powszechnie wykorzystywane do produkcji wyrobów snycerskich, tokarskich, drzeworytniczych oraz różnego rodzaju przedmiotów użytkowych, jak: fajki, formy do drukowania płótna, heble, igielniki czy tablice do pras.

Ludowe wierzenia kojarzyły gruszę ze śmiercią. Mawiano o niej, że ma kontakt ze złym duchem, oraz, że Judasz się na niej powiesił. Ponowne kwitnienie drzewa wróżyło zgon współmałżonka, który pierwszy to zobaczył kwiaty. A gdy drugie kwitnienie zobaczyła osoba owdowiała, był to znak, że wkrótce stanie na ślubnym kobiercu.

Ludowe wierzenia kojarzyły gruszę ze śmiercią. Mawiano o niej, że ma kontakt ze złym duchem, oraz, że Judasz się na niej powiesił. Ponowne kwitnienie drzewa wróżyło zgon współmałżonka, który pierwszy to zobaczył kwiaty. A gdy drugie kwitnienie zobaczyła osoba owdowiała, był to znak, że wkrótce stanie na ślubnym kobiercu.
W medycynie ludowej płaczącym w nocy niemowlętom podawano syrop z cierpkich zielonych gruszek na miodzie. Z gruszek przeleżałych w sianie ucierano powidła przydatne w leczeniu dolegliwości żołądkowych u dzieci. Owoców i próchna z miazgi używano na dolegliwości zewnętrzne skóry oraz przy urazach. Próchnem zasypywano trudno gojące się rany i oparzenia. Wyciągiem alkoholowym z próchna leczono czerwonkę.
Tekst: Joanna Szymańska-Radziewicz
https://www.facebook.com/NarodowyInstytutKulturyiDziedzictwaWsi/posts/grusza-w-kulturze-ludowejw-polsce-grusz%C4%99-nazwano-krusz%C4%85-oraz-ul%C4%99ga%C5%82k%C4%85-ul%C4%99%C5%BCa%C5%82k%C4%85-g/820176860244425/
Tekst: Joanna Szymańska-Radziewicz
https://www.facebook.com/NarodowyInstytutKulturyiDziedzictwaWsi/posts/grusza-w-kulturze-ludowejw-polsce-grusz%C4%99-nazwano-krusz%C4%85-oraz-ul%C4%99ga%C5%82k%C4%85-ul%C4%99%C5%BCa%C5%82k%C4%85-g/820176860244425/
Grusza pokazana na zdjęciach nie była jedynym drzewem owocowym w tej przestrzeni, ale tylko ona osiągnęła tak szacowny wiek i się ostała.
Są i inne drzewa w naszej przestrzeni podwórkowej.
Na zdjęciu poniżej widoczny jest niezwykle okazały bożodrzew, wielgi on jak kamienice koło których rośnie.
Kilka lat temu w trakcie porządkowania i zagospodarowywania tej przestrzeni wyznaczono koło niego miejsca parkingowe.
No i najprawdopodobniej to niektórzy właściciele parkujących tam aut, wydali na drzewo wyrok, wystąpili z wnioskiem o wycięcie olbrzyma.
Egzekucja miała nastąpić zaraz po Wielkanocy, na szczęście udało się go obronić.
Pod petycją w obronie drzewa podpisało się bardzo dużo lokatorów kamienic i zamiast wycinki przeprowadzono cięcia pielęgnacyjne osłabionych konarów.
Drzewa niezwykle lubię i bardzo sobie cenię że rośnie ich dużo wkoło miejsca mego zamieszkania
Jednak najbardziej z nich cieszą mnie moje podokienne platany.
Jeszcze kilkanaście lat temu ulica Pułaskiego była trasą tranzytową biegnącą od Warszawy na południe Polski. Po wybudowaniu obwodnicy miasta zniknął z niej ruch tranzytowy.




























































Nie znałam wielu tych rewelacji o gruszach, a gruszki lubię.
OdpowiedzUsuńPasują nawet smakowo z serem pleśniowym i orzechami włoskimi!
Twój stworek z awokado, to mały smok lub dinuś, sympatyczny bardzo:-)
Pozdrowienia dla jubilatki!
Też nie znałam tych ciekawostek o gruszach.
UsuńDzięki serdeczne za uznanie dla dinusia i za pozdrowienia dla jubilatki :)
Cudaczek rewelacyjny, te zębiska i język to mistrzostwo świata! Ciekawostki o gruszy też mnie zaciekawiły, wielu nie znałam. Wiem tylko, że drewno gruszy świetnie nadaje się do rzeźbienia. No i bardzo lubię gruszki w rozmaitych postaciach. Pozdrawiam serdecznie! Mój syn też właśnie kończy 40 lat! Aż sama nie mogę w to uwierzyć - my ciągle młodzi, tylko dzieci nam się starzeją :))). Wszystkiego co najlepsze dla jubilatki!
OdpowiedzUsuńDzięki serdeczne za podziw dla cudaczka, mordeczka wyszła realistycznie bardzo :)
UsuńKiedyś łatwiej można było znaleźć w Internecie ciekawostki na różny temat, bo w wyszukiwarce wyskakiwały oryginalne materiały, a teraz wszystko to miele AI i to on wypluwa w pierwszej kolejności te przemielone informacje .
Dzięki za życzenia dla czterdziestolatki, dla twego syna też wszystkiego najlepszego!
Cudak piękny, taki słodki pyszczek mu zrobiłaś :)
OdpowiedzUsuńWielu ludzi? nienawidzi drzew i zieleni, więc najchętniej powycinaliby je i porobili betonowe parkingi. Dobrze, że obroniliście swoje drzewa.
Dzięki serdeczne za uznanie dla cudaka :)
UsuńWiesz w moim sąsiedztwie zmienił się przekrój społeczny. W kamienicach powstały wspólnoty mieszkaniowe, zamieszkało w nich sporo ludzi którzy świadomie nabyli mieszkania właśnie w kamienicach ze względu na ich wygląd. Oni wzbogacają tą przestrzeń podwórkową o nowe zielone nasadzenia. Przyszła do mnie kobieta z pismem i przedstawiła sprawę, zaczęłyśmy rozmawiać, ja do niej mówię że oczywiście podpiszę, a ona na to że dużo ludzi podpisało. A potem już przez zamknięte drzwi słyszałam że sąsiad, mocno specyficzna osoba też zadeklarował podpis :)
Piszesz "kolce kaktusa"??? Rany - jak to można wykorzystać? Jestem pełna podziwu. I ciekawi mnie z czego zrobiłaś zęby.
OdpowiedzUsuńEfektywność energetyczna - fantastyczne właściwości roślin. Dzięki za ciekawostki i fotografie roślin. Niech te drzewa żyją jak najdłużej, ciesząc Twoje oczy.
Noooo niedogodność przy zbieraniu kolców kaktusa i potem przy montowaniu, to mocno kłujące one są ;) Jednakoż miałam ich sporo i na dinusia poszły ostatnie, niekiedy przed montażem przycinałam końcówki, tym razem na czubki zakropiłam aplikatorem klej, ale już po zamontowaniu. Jak się jest ostrożnym to się człek nie pokłuje :)
UsuńA zęby są z koralików tylko o takim specyficznym kształcie.
Dzięki za podziw, a drzewa niech rosną i cieszą!!!
Podziw dla pracy przy kolcach kaktusa wzrósł do niebotycznych rozmiarów :)
UsuńHehehehe no te kolce co prawda były jak szpikulce, ale one są długie i dało się je tak chwycić aby uniknąć pokłucia. No i one nie mają haczyków, że jak się wczepią w skórę to trudno się od nich uwolnić, tak że spoko mąk przy ich montażu nie było :D A są tak fajowskie że nie można ich było wyrzucić, szczególnie że kaktusa było mi szkoda, że dałam z nim plamę.
UsuńAle się naczytalam i naoglądałam. Jak zwykle jestem pełna uznania dla Ciebie I Twojej twórczości.
OdpowiedzUsuńJeszcze wrócę przeczytać I obejrzeć od nowa.
Serdeczności Mario...
Niezwykle się cieszę Stokrotko że tak ci się u mnie podoba :)
UsuńSerdeczności!!!
Awo Pest, jest fajny fest! A czym go kolorowałaś ?
OdpowiedzUsuńDzieki za ciekawostki o gruszy, kto by lomyślal, że tyle tego! Gruszki lubię, szczególnie srednio dojrzałe, lekko twardawe konferencje. A gruszki ulegałki inaczej zwane sralkami tez lubię .
Dzięki serdeczne za fajowską rymowankę i za uznanie dla Pesta :) Maluję akrylami.
UsuńGruszki wolę twarde, szczególnie klapsy, takie które strzelały w zębach, miękkie już mi nie smakowały ;) Od pewnego czasu, jakoś tak, nie jem gruszek, sralek nie lubiłam nigdy.
Dla mnie to też jest smok :D Kolce kaktusa wykorzystałaś rewelacyjnie, o pestce nie wspominając. Zdjęcia jak zwykle super, zawieszka na 40 przepiękna, a ekipa rowerowa jaka fajna!
OdpowiedzUsuńNaprawdę, Twoja kreatywność jest niesamowita!
Serdeczne dzięki Ninko za zachwyty!
UsuńKaktusy w większości mają wredne kolce, bo jak wlezą w skórę to trudno je wyciągnąć, a te kolce są tylko ostre, a z dużego kaktusa to i duże są, no i efektowne takie, zaprawdę szkoda je było wyrzucić :D
Zabezpieczasz na koniec te swoje stwory jakimś lakierem?
OdpowiedzUsuńBożodrzew bardzo ładny, dobrze że się udało uratować drzewo przed wycinką.
Nie zabezpieczam lakierem, ale jeśli robię z dyni to często dynię pociągam wikolem albo magicem. Magic to też klej, ale spoina z niego po wyschnięciu wygląda jak żywica i jest elastyczna. Z magica często robię dłonie, a nieraz i całe kończyny, można je potem zginać. Magikiem także modeluje pyszczki, tak w ogóle to eksperymentuje z tym klejem i wykorzystuje go bardzo wszechstronnie, tylko że to trzeba robić etapami jest więc bardzo czasochłonne. Te moje stwory wykonane z naturalnego tworzywa bardzo dobrze znoszą upływ czasu, pierwsze mają już około 20 lat. Tylko do tych które mają kończyny wykonane z wełnianych tkanin dobierają się...mole. Przestałam więc wykorzystywać wełnę.
UsuńJeśli chodzi o ten bożodrzew to w otoczeniu mojej kamienicy jest dużo tych drzew, ale ten uratowany to gigant w porównaniu z pozostałymi.
Aaa... bo się zastanawiałem też z czego są niektóre detale jak żywiczne, a to klej. Pomysłowo. I chyba masz spore mieszkanie, bo to nie jest hobby na małą klitkę :)
UsuńNa tej zawieszce dla bratanicy wyraźnie widać jak magic sprytnie udaje żywicę :D Elementy zawieszki połączone są i w większości zalane tym klejem. Magic w chwili aplikacji jest biały, gdy dobrze wyschnie staje się całkiem przezroczysty, po dość długim czasie lekko żółknie ale nie traci przezroczystości i elastyczności.
UsuńMasz rację to nie jest hobby na małe mieszkanie, mieszkam w kamienicy z przełomu XIX/XX wieku a w nich mieszkania przeważnie są duuuuuże i wysokie, tak że miejsca na moje dziwolągi jest jeszcze hoho :)
Wspaniałe zdjęcia. Bardzo motywujące. A ten smoczek słodki.
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuję :)
UsuńDrzewa wokół nas są bardzo istotne, niech ich będzie jak najwięcej 😀Na tych nowych osiedlach nie dość że bloki są jeden obok drugiego, to drzew prawie nie ma za to dużo betonu. Masakra.
OdpowiedzUsuńWłaśnie tak, drzewa są bardzo ważna i oby ich było jak najwięcej :)
UsuńCzytam to i mam takie mieszane uczucia, bo z jednej strony mega fajnie się w to wchodzi – ten cały świat „cudaków”, pestek awokado z charakterem i patrzenie na naturę jak na żywą opowieść robi robotę i aż się człowiek uśmiecha. Z drugiej strony zastanawiam się, czy my wszyscy trochę nie uciekamy w takie „bajki”, żeby łatwiej oswoić codzienność i zwykłe sprawy, które czasem potrafią przytłoczyć.
OdpowiedzUsuńDorośli ludzie uciekający w bajki, ależ to nie UCHODZI!!! O wiele bardziej po dorosłemu jest uciec w...alkohol :D
UsuńNo cóż życie jakie jest to każdy widzi, nawet dla tych którzy są piękni młodzi i bogaci, łatwe nie jest. A że jesteśmy bardzo różni, różnie więc sobie radzimy w tym niełatwym życiu. Jednakoż nawet ci najodporniejsi miewają takie chwile, krótsze czy też dłuższe że nie dają rady bez znieczulających wspomagaczy i wspomagają się bardzo często używkami takimi jak alkohol albo narkotyki.
A pasje pozwalają oswajać codzienność aby nas nie przytłaczała.
Mnie moje cudaki, tak jak napisałeś, pomagają oswajać codzienność i uważam że nie ma w tym nic nagannego :)
Wiosna jak się patrzy. A stworek z awokado wyszedł przeuroczy i mający w sobie to coś. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuję Karolino, także pozdrawiam :)
UsuńCo za piękne kwitnienie drzew.
OdpowiedzUsuńTak bez kwiatów świat byłby znacznie bardziej ponury.
Usuń