poniedziałek, 5 grudnia 2016

Jedzie grudzień po grudzie...

Jedzie grudzień po grudzie, 
ale w drogę wziął sanie. 
Hej, pomóżcie mi ludzie, 
bo mi konik ustanie!
Jakże jechać na płozach, 
gdy brak śniegu na drodze? 
Zaprzęgnijcie do woza, 
bo wytrzęsło mnie srodze!
Panie grudniu, wstąp do nas, 
na śnieg trochę poczekaj. 
Biała zima zamglona 
idzie lasem z daleka.

Spędzę z wami chwil parę, 
niezbyt wiele mam czasu, 
bo podarek zielony 
muszę przywieźć wam z lasu.
Po co grudniowi sanie? Jak to po co? Jak to po co?
Aaaaaaaaaaa prezenty!!!
Wszak to bardzo prezentowy miesiąc :)
 Odwiedziłam niedawno kilka fajnych prezentowych miejsc.
Pierwsza była Giełda Minerałów w Hali Stulecia.

Hala Stulecia i Iglica.
Dlaczego Iglica leży?
Ano obalili ją, coby jej lifting zrobić i tera nie radzą sobie z postawieniem jej na nogi ;)

Trochę nie ten tego wygląda w tej pozycji.
Oby jej tylko tak nie zostawili ;)
Co prawda, giełda była jeszcze w listopadzie, ale przez oszukaństwo, bo zazwyczaj ta ostatnia w roku, bywała w grudniu właśnie ;)
Na giełdzie minerałów muszą być minerały i są :)










Minerały wyśmienicie nadają się na biżuterię!!!
Oto ona :)









Ten wisior, to krewniak moich Sumakowych Duchów Listopada :)
Sumak połączony z bursztynem.
Tera coś dla Hany i kurencjów z Pastelowego kurnika :)
Torebusie jak klejnoty!!!

Zwróćcie uwagę na cenę, ino dobrze policzcie pozycje przed przecinkiem ;)
I jeszcze jedne torebusie, co prawda "tylko" skórzane, ale jakie bombowe, taką jakby mi ktoś sprezentował to bym się nie obraziła, widełki cenowe od 200 do 450 zł..


1 grudzień nie przyjechał ani po grudzie, ani po śniegu ino po...wodzie!!!
Tak wyglądało w tym dniu, otoczenie Hali Stulecia, gdzie odbywały się Targi Książek.











Naprzeciwko Hali znajduje się zoo.


Na dworze lało i dułłłłłło, w Hali za to było jasno i ciepło i...prawie pusto. Może dlatego że udało mi się tam dotrzeć dopiero godzinę przed zamknięciem, no i ta pogoda...
W niedzielę 4 grudnia, udało mi się jeszcze raz dotrzeć na Targi, tym razem 1,5 godziny przed zamknięciem, na dworze tym razem, była letka gruda, ale taka mało ciekawa, bo szaro-bura, a w hali znacznie więcej ludzi.
W zasadzie skoro byłam na Targach Książek to pewnie spodziewacie się zdjęć tychże :) No cóż, zdjęcia książek możecie sobie pooglądać w katalogach księgarni wysyłkowych, a ja Wam pokażę otoczkę tych targów ;)

Wejście do Hali Stulecia, jeszcze niedawno, Ludowej.

1 grudzień, czwartek, ciut, ciut przed 17,00, targi czynne do 18,00

4 grudzień, niedziela, godzina 14,30, targi czynne do 16,00

Czwartek, trochę ludzi jest.

Zaletą małej liczby ludzi jest przejrzystość :)

Z boku wejścia ciekawa wystawa.



jedna z interpretacji

oryginał
 Trochę książek, jednak, Wam pokażę :)

Tutaj zanabyłam kilka ciekawych albumów na prezenty, w bardzo korzystnych cenach.

Wydawnictwo muzyczna, przygotowało na wabia, bardzo ciekawe gadżety!

A one kusiły, kusiły i...nie oparłam się ;)

 W czwartek, jak tu dotarłam, to zobaczyłam tylko tą ciekawą prasę introligatorską.


W niedzielę zobaczyłam znacznie więcej :)
Pan miał drukarkę, na papierze czerpanym drukował imiona , a na wydruku przystawiał pieczęć lakową.



Najwyraźniej, był także pokaz czerpania papieru, ale tego tutaj nie widziałam.






Po wyjściu z hali poszłam zobaczyć początek sezonu na lodowisku.



Lodowisko na tle Hali Stulecia. 

Koniec targów, wystawcy rozjeżdżają się.

W drodze do tramwaju.
Za to 5 grudnia, jest gruda i jest cudowne słońce!!! Nie wytrzymuję, kradnę przedpołudnie codzienności i lete do Rynku na Jarmark Świąteczny.
Pięknie jest!!!








To już Rynek i jarmark.
Na Jarmark Bożonarodzeniowy, przyjeżdżają ze swoimi wyrobami, siostry zakonne z Białorusi i między innymi mają CUDOWNE DZWONKI, dla tego ciągnie mnie do nich równie mocno jak do kowala ;)
W tym roku kowal przegrał z nimi ;)

Siostry zakonne reprezentują Monastyr św.Elżbiety z Mińska na Białorusi. 








Tak, tak, tak, po chwilach wahań i rozterek zanabyłam...dwa!!! No nie mogłam się oprzeć, wszak jutro Mikołajki, a na tego staruszka nie bardzo mogę liczyć ;)

Rynek, plac Gołębi, a w głębi choinka :)

A oto ON!!!
Pierwszy dzwoneczek

To janioł :)



A tak wygląda drugi mój nowo nabyty dzwoneczek :)))



Już wspomniałam o Mikołaju, jeszcze tylko ciut ciut i 6 grudzień, a małe berbecie już nawet wiedzą, że Mikołaj przynosi prezenty!!! :)))

Mój aniołkowy dzwoneczek zapatrzył się...
Sanie, pełne!!!
Pełne prezentów!!!

Jak to się skrzą, jak wabią!!!




Aż Aleksander Fredro, tam w głębi, oniemiał.

 A oto i on, Mikołaj!!!Że co? Że mało prawdziwy!!!
No cóż, lepszy taki niż, żaden ;)


Grzeczne byłyśmy jak te janiołki poniżej, ciekawe czy weźmie to pod uwagę?


 Pokazałam Wam trochu prezentowych różności, ciekawa jestem, czy któreś z nich chciałybyście dostać?
A ja?
Właściwie dzwonki już sobie sama sprawiłam, więc niech tam...
Niech przyniesie, po prostu, radosny piękny dzień!!! Dla Was też :)))


A jeśli Wam, przyniesie jakieś fajne cuś, to się pochwalcie, nie będę zazdrościć, przecież mam swoje dzwonki :)))

30 komentarzy:

  1. Ehhh, do mnie juz od lat nie przychodzi, widac jestem niegrzeczna. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że wyciągasz błędne wnioski, on po prostu gapowaty jest, nie ogarnia całej ludzkości :))))))))))))

      Usuń
    2. No to mnie pocieszylas :)))

      Usuń
    3. Hehehehe, bardzo się cieszę, że dałaś się pocieszyć :)))

      Usuń
  2. dzień dobry :)
    tyle tu rzeczy wartych skomentowania, a ja tylko na chwilę wpadłam, wrócę później. ten pierwszy z "Żywych obrazów" skojarzył mi się nieoczekiwanie z Rembrandtem, choć inspiracją jest Degas, i to inspiracją bardzo wprost. Rembrandt byłby na opak, dla mnie ciekawiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wpadłaś choć na chwilę, poczekam na obiecaną dłuższą wizytę :)))
      Jeśli chodzi o historię sztuki, to moje wiadomości są raczej powierzchowne. Jednakowoż uważam, że taka zabawa w inspiracje, to wspaniały sposób na poznawanie historii sztuki, o wiele szybciej można ją sobie przyswoić :)

      Usuń
  3. Tyle cudowności pokazałaś, że nie wiadomo co komentować. Mikołaj niech się wstydzi, a dzwonek, niech Cię raduje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, po cichu liczę na to, że Mikołaj się zreflektuje i jednak kiedyś sobie o mnie przypomni ;) Dzwoneczki zaś zawsze i nieodmiennie sprawiają mi radość :)))
      Piknie dziękuję :)

      Usuń
  4. Zawsze mnie zastanawia, komu przeszkadzała Hala Ludowa, za to honoruje się pruską rocznicę.
    A grudniowy Wrocław piękny, pod Fredrą kilka epok temu po raz pierwszy przepisowo umówiłam się z blondynem mojego życia ;)
    Galia Anonimia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Hali to chyba na fali ekscytacji WUWĄ, wrócili do nazwy pierwotnej. To osiedle jest ostatnio bardzo gloryfikowane przez miejskich architektów, chyba dlatego, że w jednym z obiektów zrobili sobie swoją siedzibę. Jednakowoż są tacy w moim otoczeniu, którzy zamieszkują to osiedle i nie podzielają zachwytów, w każdym razie mają dużo zastrzeżeń.
      Fredro to się miłosnych wzdychań, nasłucha, a nasłucha ;)

      Usuń
  5. Piękna biżuteria, dobrze że pozwolili zrobić zdjecie, bo nie zawsze chcą. U Ciebie na targach książki o wiele przestronniej.Ładny grudniowy Wrocław.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo Ci pozwolili, ale jedna z pań, która miała wspaniałą, oryginalną odmówiła. Powiedziała mi, że ktoś skopiował jej wzór i sprzedawał potem na targach.
      Targi Książki po raz pierwszy były w Hali Stulecia, a hala jest olbrzymia.

      Usuń
  6. No to se z Tobą połaziłam po Wrocławiu :) Nazachwycałam się minerałami - uwielbiam :) Wrocław coraz bardziej mi się podoba ! Kiedyś uważałam, że Kraków jest najpiękniejszy, ale teraz skłaniam się ku Wroclawu. ... Te mniszki miały na straganach mnóstwo pięknościowych rzeczy ! Dzwoneczki prześliczne zanabyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa ani chybi mus przyjechać do Wrocławia :)))
      Te mniszki miały mnóstwo dopracowanych pięknych rzeczy, za niewygórowane pieniądze, a już dzwoneczki to cud mniut malina :)))

      Usuń
  7. jak zwykle u Ciebie, Mario, ciekawie i pięknie :)
    Twoje dzwoneczki są prześliczne! a czy takie zwykłe, surowe, też Ci się podobają?
    podoba mi się pokazana przez Ciebie biżuteria. mam słabość do biżuterii z charakterem, do torebek z charakterem i do butów z charakterem. na szczęście, pieniądze nie mają słabości do mnie, więc już mi nie grozi obrastanie w nadmiar przedmiotów :)
    też uwielbiam giełdy minerałów, a raczej uwielbiałam. bo u nas te giełdy bardzo się zmieniły. minerałów malutko, ciekawsze okazy nawet nie oglądają światła dziennego, są z góry rezerwowane przez wytwórców biżuterii i sprzedawane spod stolika. za to jest mnóstwo wystawców biżuterii, głównie nieciekawej, masowej. i w tym tłumie bylejakości niewielu twórców interesujących.
    w tym roku chyba po raz pierwszy kompletnie zapomniałam o mikołajkach, ale one o mnie nie zapomniały, bo Mikołaj mi sprezentował piękną grafikę naszej Ewy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Joasiu :)
      W tej chwili moja kolekcja dzwonków, jest bardzo różnorodna, chociaż na początku preferowałam metalowe, kupuje te które mnie czymś urzekną, a nieraz trafia się jakaś wyprzedaż :)
      Ja też mam słabość do rzeczy z charakterem, ale najczęściej robię je sobie sama i niedługo nie będzie mnie spod nich widać ;)
      Co do giełdy to są na niej bardzo różne rzeczy od arcydzieł po masówkę. Jednak są pasjonaci i kolekcjonerzy którzy pokazują swoje kolekcje i tych kolekcji minerałów jest trochę. Przeważają jednak kamienie już wstępnie obrobione, w które zaopatrują się różni wytwórcy biżuterii, wybór jest bardzo duży i ciekawy. Biżuteria jest bardzo różna, ale sporo artystycznej. Na takiej giełdzie jest na nią zbyt. Rozmawiałam z kobietą, twórczynią pięknej niebanalnej biżuterii z oksydowanej miedzi, mówiła, że nie ma problemów ze zbytem dość drogiej jak dla mnie biżuterii. To były duże masywne wyroby z dodatkiem kamieni ozdobnych. Nie pozwoliła na fotografowanie, bo ktoś ją okradł z pomysłu.
      Grudniowa giełda ze względu na prezentową porę ma największą sprzedaż, a wystawcy w zasadzie zawsze Ci sami.
      Grafiki Ewy są piękne :)

      Usuń
  8. Te biżutkowe zawieszki bardzo mi się podobają, a te torebki, gdzie trzeba liczyć cyfry, to już mi się nie podobają. U mnie jest taki sklep, co przechodzę to staję przy wystawie i się rechoczę. Normalnie pół roku bym musiała tyrać na jakiś am płaszczyk, a na buty to i czasem jedna wypłata by nie starczyła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te torebki z tymi długimi cenowymi cyframi, nawet gdyby cyfry były całkiem krótkie to też by mi się nie podobały, pokazałam je jako ciekawostkę, nie w moim typie one. Jak dla mnie to ciekawe są te skórzane.
      No cóż mnie stać tylko na ubieranie się w jedynie słusznych sklepach, a są to lumpeksy ;)

      Usuń
  9. Co ja bym chciala? ano przejsc sie, beztrosko, bez mysli o rzeczywistosci, czyli w zasadzie przeniesc sie CHWILOWO w lata mojego bardzo poznego dziecinstwa i wczesnej mlodosci i przejsc sie tymi sciezkami dokola Hali LUDOWEJ i pojezdzic znowu na lyzwach na pergoli ;))

    jarmarki i targi ksiazki omijam jak diabel swiecona wode z wiadomych powodow, hrehrehre

    piekne zdjecia i dzieki za choc wirtualny spacerek.

    sliczne te dzwoneczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysia masz spore wymagania co do Mikołaja, ale możesz sobie zrobić sama namiastkę tego prezentu, częściej przyjeżdżając do Wrocławia :)
      Pamiętasz naszą umowę, na temat wrocławskich widokówek?
      Jeśli Ci się jakieś wrocławskie zdjęcia z tego posta podobają to
      napisz jakie, wyślę Ci oryginalne pliki :)
      A tym dzwoneczkom nie mogłam się oprzeć hehehehe

      Usuń
  10. Co jedno miejsce, to fajniejsze :)) Poszwendanie się z pewnością humor poprawia, a drobne zakupy to już w ogóle :)
    Ile to już człowiek traci, lecąc w kieracie, musi, czy nie musi, ale goni, niczym koń z klapkami na oczach, poganiany batem.
    Ostatnio Los mnie usiłował batem smagnąć i ustawić w szeregu i do wyścigu, ale pokazałam mu gest Kozakiewicza i niczym wolny tarpan spadam z tego kieratu. Trochę dziwnie piszę, wiem, ale zdrowa jestem na umyśle i ciele ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze Lidka żeś się nie dała wprząść do kieratu!!! :)
      Zawsze lubiłam się szwendać, ino niestety moje możliwości nożne spadają na łeb i na szyję, ale nie poddaję się :)

      Usuń
  11. Fajne masz dzwoneczki! Aż zachciało mi się jakiegoś jarmarku:)
    To Ty nie wiesz jak czerpie się papier? Wrzuca się do beczki i się z niej czerpie:)))
    Ach! Lodowisko! Uwielbiałam łyżwy, ale strasznie dawno nie jezdziłam, bo nie bardzo mam gdzie. Na jeziorze się boję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jarmarki są dobre do szwendania i do chłonięcia atmosfery :)
      Moja sprawność ruchowa nigdy nie była imponujące, tylko chodzenie zawsze mi wychodziło ;) Jednak usiłowałam nauczyć się jeździć na łyżwach, jak miałam dwadzieścia kilka lat, ino nieskoro mi to szło ;)
      Hana jak mróz ściśnie zróbcie sobie lodowisko na gumnie, Wałeczek z Frodkiem tyż by pewnie się poślizgali :)

      Usuń
  12. Swiatlo grudniowe stwarza magiczna atmosfere, i to widac na Twoich zdjeciach swietnie. Bizuteria, ta z bursztynem i sumakiem oryginalna bardzo,i ta z mineralem i drewienkiem.
    Jakas ksiazka z ptaszkami! zywy obraz...uj! dzieje sie we Wroclawiu. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię magię światła i staram się zatrzymać ją na fotografii :)
      We Wrocławiu dzieje się dużo, nie nadążam aż, ale się staram w miarę swoich możliwości :)

      Usuń
  13. Właśnie mi uświadomiłaś, że jak tlenu potrzebuję torebki, bo posiadaną w dobytku "zajechałam na śmierć"...;o)
    Ale na Mikołaja liczyć nie mogę, bo On w tym roku miał jak dla mnie gust "militarny"...;o)
    Poproszę Gwiazdkę !! ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci Gordyjko, aby Gwiazdka trafiła prosto w Twój gust :)

      Usuń
  14. Dzwoneczki prześliczne! Minerały też cudnej urody.
    Tęsknię za Wrocławiem:)

    OdpowiedzUsuń