Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owady. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 lipca 2017

Idziemy sobie z Taksdyniem...

Wszystkie ludzie tera jeżdżą na wakacje, a my sobie nie jedziemy tylko idziemy...w miasto. Jacy My, ano Ja i mój najnowszy dyniak Takstdyń :)
Wędrówkę oczywiście zaczynamy na klatce schodowej  naszej kamienicy, na którą warto "rzucić okiem" wszak to szacowny zabytek :)


Hmm, tylko czy szacowny? ;)


Prawda, że jest klimacik?


Jednakowoż ja jako mieszkanka tej kamienicy wolałabym, aby gmina znalazła w końcu pieniądze na jej remont ;)


W zielnym sezonie, moje miejskie drogi, bardzo często prowadzą do ogrodu botanicznego ;)  Dla mnie tam zawsze, jest ciekawie :)
Taksdyń jednak taki jakby mało zadowolony...




Chyba się biedak trochę zagubił.



-Co tu tyle tego zielska!

-Ło kurna, gdzie ja jestem...
Gąszcz jakiś taki i jeszcze te schody!

-No nie, trzeba wiać!

-Do domu, do domku, domeczku...

-Im szybciej, tym lepiej!
-Taksdyniu, Taksdyniu, a dyć poczekaj że ino!

-Jakie czekaj, a po co?!

-A po to...żeby sobie pochodzić...
Twoja ucieczka to też jakieś tam chodzenie, tylko dlaczego uciekać, skoro nieśpieszne chodzenie gdzie oczy poniosą, może takie fajne być :) 
Idziesz, idziesz, idziesz, bo coś każe ci iść,


 rozglądasz się, to tu coś wpadnie ci w oko, to tam...


Powiem ci coś w zaufaniu Taksdyniu, chodzenie jest także, bardzo dobre na smutki...


 i wielkie troski.


Zwali ci się coś na kark, wydaje się, że nie udźwigniesz...





wychodzisz jednak z tym i idziesz...


Troska tłucze się w tobie, krzyczy jak oszalała!


Ty idziesz.


Idziesz, idziesz, idziesz...


Troska powoli, bardzo powoli zaczyna zapadać się w sobie.


Już tak nie wrzeszczy do ciebie, już tak nie przeraża.


W tym chodzeniu oswajasz się z tą troską!


Nie, nie pozbyłeś się jej, ale teraz jesteś już zdolny do tego aby starać się zrzucić ją ze swojego karku.



Tak to działa u mnie Taksdyniu!

-Ło kurna!!!
Ale, ale od chodzenia przecież nogi bolą ;(
Eeeee, nie marudź, chodź pochodzimy sobie :)


Hej, hej Taksdyniu, mówiłeś, że cię nogi bolą, a teraz rozhulałeś się, nie nadążam za tobą i na taki wielgi kamulec, żeś wlazł!!!

-No a jakże, wlazłem sobie!
Wiesz Taksdyniu...zazdraszczam ci...ja już po kamieniach nie daje rady :(


Dla mnie teraz, najlepsza to droga gładka jak stół!


Po takiej jeszcze mogę iść, iść i iść, jeszcze mogę...


Hmm, trochę gorzko zabrzmiało, takie życie... trzeba to rozchodzić ;)
Chodźcie ze mną pokażę Wam teraz prawdziwie letnie oblicze ogrodu, bo oglądając powyższe zdjęcia, moglibyście pomyśleć sobie, że jakiś kataklizm go  spustoszył ;) Spoko, jak na lato przystało, pięknie jest, zielono


i kwiatuszków wielki dostatek jest w nim :)
Na dowód, że nie łże, kilka kwietnych faktów :)
Kwitną liliowce.




I lilie.


Już jeżówki otworzyły swoją stołówkę :)


Niestety jeszcze nie udało mi się zapamiętać nazwy, tych przepięknych kielichów, a jest ich w naszym ogrodzie spora i bardzo interesująca kolekcja.


Zaczyna kwitnąć cuś takiego, ktoś wie co to, bo nieopisane było.


Dzbanuszki milina też już pną się coraz wyżej.


Lawenda gościnnie wita wszystkich skrzydlatych gości.


A glicynii cosik się pofyrtało, zapomniała, że czas jej kwitnienia już minął ;)


Nastała także pora hortensji.




Jest także kolekcja surfinii


I cała masa owadów też jest :)


No piknie w tym naszym ogrodzie!!! :)))
W moim przypadku nieprawdziwe jest powiedzenie: "Cudze chwalicie, swego nie znacie" ja chwalę nasz wrocławski ogród, taka ze mnie chwalipięta :)


Hej, hej, hej macham do Was moi czytelnicy z kapryśno letniego Wrocławia! Gdziekolwiek jesteśmy, wychodźmy z domu pochodzić i smakować lato, takie jakie jest, bo jeszcze trochę kwitnięć, jeszcze masa dojrzewań i już go nie będzie, tego lata :)))

czwartek, 28 lipca 2016

Słonecznik, dłużnik słońca :)

Popatrzcie na te pazurki zaciśnięte w...piąstkę

Zielono-żółte pazurki skrywają pewną tajemnicę...


 Pazurkowa piąstka zaczyna ukazywać rąbka...


Jaka piękna ta pazurkowa tajemnica!!!


Kilka pazurków zasłania wstydliwe oblicze... które jeszcze nie wierzy że może zachwycać!!!

I tak to mozolnie spoza pazurków wyłania się kwiat!
To słonecznik!!!
Ten cwaniak, który kradnie słońcu promienie i blask!
Słońce łaskawie zgadza się na ten rabunek :)))

 
Nasycony słonecznymi promieniami, cieszy oczy i sączy do człowieczej duszy radość!!!



Jednak w poczuciu winy i pełen skruchy, przez cały dzień wodzi za słońcem swoim pucołowatym obliczem. 

Dorosły słonecznikowy złodziejaszek z dziećmi.

Dzieci mają już w sobie zalążek piękna.
Słonecznikową radość najczęściej czerpię w Ogrodzie Botanicznym.







Słonecznik swoim złocistym kolorem wabi owady.
















 

Słoneczne kwiaty są bardzo towarzyskie, lubią mieć koło siebie swoich współplemieńców. I próżne są także wiedzą, że ich piękno zwielokrotnione jeszcze bardziej zachwyca!








Słonecznikowa żółta pucołowatość z biegiem dni zaczyna więdnąć, za to ziarniste oko dojrzewając pęcznieje.


I wtedy zjawiają się one, ptaszęta boże, co to nie sieją i nie orzą, ale żeby się najeść nauwijać się muszą ;)



 Popatrzcie uważnie, widzicie tych słonecznikożerców?

Teraz to już na pewno go widać!

Pałaszuje z wielkim zapałem ;) 



 Widać, że mu smakuje :))



Szary ptak i złocisty kwiat znakomicie się uzupełniają.

Taki ciężki i nabrzmiały, pełny bogactwem nasion, staje się ucztą nie tylko dla ptaków, ale i dla ludzi.



A teraz uważnie popatrzcie na to zdjęcie,
przygotowując posta niby widziałam go mnóstwo razy,
ale ten szczegół zobaczyłam dopiero wtedy, gdy szlifowałam materiał!!!!
Czy wy też widzicie?

 
Zdarza się że słoneczniki urzekają na miejskich klombach.


W tym roku w centrum miasta, na Placu Społecznym powstał społeczny ogród warzywny rosną w nim także słoneczniki.

 

 

 

Dorastamy do twojej wiedzy, 
Wysokiej wiedzy solarnej, 
Kwiecie, który Słońce za wzór bierzesz! 
Z dawna już kręgiem nasion 
Chóralnie szeptałeś 
O ciemnym jądrze słonecznym, 
A koroną złocistych płatków, 
O fotosferze. 
Dzikie, korzenne tchnienie 
Z bliska cię osnuwa: 
Może to zapach Słońca, 
Który ty przeczuwasz? Maria Pawlikowska-Jasnorzewska


 
Hmm trzeba by pamiętać, że aby być promiennym i radosnym jak słonecznik, patrzeć trzeba zawsze w kierunku słońca!!! :)))