środa, 20 maja 2020

Nie zgadzam się z Andersenem ;) Tysiąc pincet zachwytów maniaczki zdjęciowej :)

 Z jakim to Andersenem się nie zgadzam?
A z tym od baśni, Hansem Chrystianem.
A w jakiej sprawie?
Mamy inne poczucie piękna  ;)
Uważam albowiem, że młodziutkie łabądki są śliczne!


Pewnie powiecie, że brzydsze od żółciutkich kaczuszek.


Ja tam uważam, że równie piękne!


No bo popatrzcie, biała mamusia łabędzica prezentuje się imponująco, ale przecież te szarawe brzdące są zachwycające :)


Para łabędzi ma gniazdo na małej wysepce na fosie miejskiej.


Mama, tata i troje dzieci.


Już nie takie całkiem tyciuchne,


 jednakoż do dorosłości


to im jeszcze daleeeeeeko.


Jak doszłam do fosy to stadko znajdowało się przy przeciwległym brzegu. Zdjęcia robione z ręki dużym zoomem dlatego nie wszystkie takie ostre jakbym chciała. Robienie zdjęć dużym zoomem ma taką właściwość, że to co fotografujesz możesz dokładnie zobaczyć dopiero jak wrzucisz zdjęcia do komputera ;)
I otóż nad wodą robiłam zdjęcia, ale dopiero w domu z zachwytem odkryłam jakie fajnostki udało mi się sfotografować :)

Jak przystało na maniaczkę, nie zrobiłam co prawda tytułowe 1500 zdjęć, ale około 400 to już tak i to w przeciągu 20 minut ;) Działo się jednak tak intensywnie, że nie mogłam tych zdjęć nie zrobić :) Spoko, spoko, nie zamieszczę tu tych czterech setek, będzie jednak sporo, według mnie warto wytrwać do końca tej łabędziowej opowieści.
Fuksło mi się i trafiłam na początek czegoś ciekawego.
Otóż jak podeszłam do barierki przy skarpie fosy, to łabędzie żerowały przy drugim brzegu. W trakcie wyciągania aparatu zaczęły płynąć w moją stronę.
Patrzajcie ino co się dzieje
Łabędzie berbecie kręcą się koło matuli.
-Mamo takie krótkie nóżki jeszcze mamy, weź nas na rącz...skrzydła!


-No dobra pakujcie się.


Hehehehehe i się wpakowały na łabędzicy grzbiet.


Pierwszy raz udało mi się zaobserwować cuś takiego w naturze!


Jednakoż nie dla całej trójki miejsca starczyło
-A ja?


-Ja chcę też chcę!


-Duży już jesteś, dasz radę sam.


-Et, życie to sprawiedliwe nie jest.


Łabędzie wypłynęły na środek fosy i tak to jakoś zdjęć wzrosła.


Łabądki sobie płynęły, a ja? 


Wiadoma to rzecz!


Zdjęcia robiłam ;)


Na skarpie rosną duże drzewa i ptaki zaczęły uciekać mi z pola widzenia.


Jak pokonałam te przeszkody, to okazało się...


że i trzeci maluch wdrapał się na mamusię :)


Tak raczej połowicznie ;)






A jednak mieszczą się, wszystkie trzy się mieszczą :)




Łoooooooooooooooooooo!!!!!!!!!!
Cóż to się dzieje?!?!
-Wysiaaaaaaadacieeeeeeeeeeeeeeee!


Ej, mama, mama, no co ty!




-Pora na toaletę moi drodzy :)


Bo higiena to bardzo ważna rzecz!


Dlatego trzeba do tego podejść poważnie


i z wielkim zaangażowaniem!!!


Łabędzie toaleta niezwykle widowiskowa jest :)


I lepiej do zarejestrowania tego spektaklu użyć aparatu fotograficznego, a nie kamery.


Albowiem film przewija się szybko.


A kadrami zdjęć można się delektować,


podziwiając łabedzią jogę ;)










Zaczerpnięcie tchu


I obrót!


Wyginamy ciało śmiało.




Należy dokładnie wymuskać piórka.






Popatrzcie uważnie czyż to nie wspaniały łabędzi balet!


Tak tańczy tatuś.












Należą mi się oklaski:)


Tak zaś tańczy mamusia.





























I znowu tatuś.






I tak to muskając się i tańcząc znowu zaczęli znikać mi z pola widzenia, a ja powiedziałam dość tej maniaczce we mnie i przerwałam łabędziową sesyjkę ;)


Bardzo często obserwowałam łabędzie na różnych wrocławskich wodach, ale takie widowisko widziałam pierwszy raz. I jestem wdzięczna losowi, że cuś takiego mi podarował.
Z siebie zaś jestem dumna, że pomimo poważnie nadgryzionemu zębem czasu wzrokowi, udało mi się to uchwycić w kadrach ;)
I jeszcze taka uwaga techniczna. Zdjęcia kadrowałam w programie graficznym.




37 komentarzy:

  1. Ale Ci się udało uchwycić historię. A te akrobacje rzeczywiście niesamowite.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze fajniej by było jakbym była przy tamtym brzegu, całkiem blisko ptaków, przynajmniej na początku widziałabym dokładnie jak się gramolą na matkę, ale to by pewnie był nadmiar szczęścia ;)

      Usuń
  2. Wspaniały spektakl, nie miałam okazji na takie obserwacje na żywo, też byłabym zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze możesz zobaczyć, trzeba się oglądać za łabędziami :)

      Usuń
  3. Wspaniałe zdjęcia łabędziej rodziny. Masz rację, te szare puchate kulki są śliczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję Ewo, szare także może być piękne :)

      Usuń
  4. Freud pewnie by to przystepniej wyjasnil jakas trauma w dziecinstwie, kompleks Edypa czy cus w ten desen, co przelozylo sie na niechec do mlodych labadkow akurat, moze mial je wtedy pod reka? No i z zemsty powstalo Brzydkie Kaczatko. Gdyby wtedy znal juz naszego wuca, nie dziwilabym sie tytulowi. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzydkie kaczątko było inne od żółtych kaczuszek, dla wielu odmienne oznacza brzydkie, to właśnie o inności jest ta baśń. Andersen też był inny i otoczenie pewnie dość często dawało mu to odczuć.
      W tytule posta sobie zażartowałam ;)

      Usuń
  5. MArio!!!ale szczesciara z Ciebie! tez bym pstrykala jak zwariowana. Sliczne zjawiskowe ptaszory i ptasiunie. JA tez uwazam, ze zdjecia pozwalaja na zatrzymanie obrazow i napawanie sie, jakos kamera filmowa mnie nie ciagnie. Cudny reportaz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki :)
      Tak też sobie myślałam Grażyno, że byłabyś tym widowiskiem tak samo zachwycona jak ja , a twój aparat rozgrzałby się do czerwoności, jako i mój :)

      Usuń
  6. Fantastyczne zdjęcia!!! Gratuluję refleksu, no i szczęścia :). W moim mieście jest staw z łabędziami, więc miałam okazję oglądać takie wygibasy i wsiadanie młodzieży na grzbiet matki, ale nie co dzień zdarza się taka okazja, więc z ogromną przyjemnością obejrzałam Twoją fotorelację :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no i oczywiście podzielam Twoją opinię, że malutkie łabądziątka są prześliczne :)))

      Usuń
    2. Serdeczne dzięki Małgosiu :)
      W naszym mieście ze względu na dużą ilość wody którą mamy, łabędzi jest też sporo. Widziałam różne sytuacja z nimi związane, na przykład jak łabędź blokuje ruch na moście Pokoju, przechadzając się po nim. Jednak tak intensywnie kokoszących się łabędzi nie widziałam. No i nie zrobiłam nigdy do tej pory tyle niecodziennych łabędziowych zdjęć, a te zdjęcia właśnie są dla mnie niezwykle ważne.

      Usuń
  7. No to i ja się z jegomościem nie zgadzam, toż one są prześliczne. Niesamowity spektakl, boskie zdjęcia, jestem zachwycona. Te ruchy, miłość, blask wody, wspaniałe fotografie. Nie widziałam jeszcze maluchów na mamie, cudowna rodzina, nosz dla mnie to naprawdę magiczny post, dziękuję. :))))) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dzięki za zachwyt :)
      Niedawno widziałam zdjęcia maluchów na grzbiecie łabędzicy i tak sobie pomyślałam, że chciałabym coś takiego zobaczyć i sfotografować i mam! ;)

      Usuń
  8. Oczywiście, że są piękne, nawet ładniejsze od kaczek, a takie maluchy wożone przez mamę widzę pierwszy raz, nie licząc bajek.
    Super relacja!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję Jotko :)
      Właściwie dlaczego się mówi na barana, a nie na łabędzia? :)

      Usuń
  9. Prawda? nie wiem czemu na barana:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiedziałam, dlatego po napisaniu odpowiedzi na twój komentarz poszukałam i znalazłam coś takiego:) https://nck.pl/projekty-kulturalne/projekty/ojczysty-dodaj-do-ulubionych/ciekawostki-jezykowe/na-barana

      Usuń
    2. A widzisz, faktycznie, widywałam w górach takie obrazki:-)

      Usuń
  10. Kapitalne zdjęcia. A łabędzica cuda wianki wyprawiała. Chciałam Ci powiedzieć, że to nie Andersen uważał, że mały łabędź jest brzydki, tylko inne ptaki tak uważały. On to raczył tylko spisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję Jaskółko :)
      Jak już napisałam w odpowiedzi do komentarza Anny Marii P. tytuł to taki mój żart ;)

      Usuń
  11. Cudne zdjęcia, a łabądki są przepiękne 💗 chyba też nigdy takiej scenki nie widziałam, małe cwaniurki, łapkami nie chciało się im pedałować pod wodą 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki Lidka :)
      Skoro małym dzieciom nie zawsze chce się chodzić, to dlaczego małym łabędziątkom, zawsze musi się chcieć pływać ;)

      Usuń
  12. Zdjęcia zachwycają. Brawo, bo udało Ci się sfocić cudny spektakl. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję Bogusiu, także pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Aż Ci zazdroszczę że byłaś świadkiem tak pięknego spektaklu.
    I też uważam, że brzydkie kaczątka są przepiekne....Takie puchate i bezradne no i przepiękne przecież...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie Stokrotko też pewnie uda się w Łazienkach zobaczyć podobny spektakl. Warto robić zdjęcia, bo dzieje się dużo i szybko a na fotografiach można zobaczyć dokładnie poszczególne fazy ruchu :)

      Usuń
  14. Przepiękne zdjęcia łabędzi :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna, fotograficzna opowieść! Łabedzie w każdym wieku są śliczne. Tak jak kaczuszki.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki Kalipso, tak są śliczna tak jak i wiele innych ptaków :)
      :*

      Usuń
  16. Ewidentnie któryś maluch narobił mamuni w skrzydełka...;o)
    Miałam szczęście widzieć takie widowisko z poziomu kajaka...Maluchom się nawet przez chwilę pomyliło i chciały podwózki...Mamuśka z tatuśkiem nieźle nas wtedy przegonili po jeziorze...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehehe i sądzisz, że dlatego tak gorliwie się pluskała, ale tatuś też się pluskał bardzo gorliwie ;)
      Emocjonująca przygoda, ale chyba nie zazdroszczę, wiem że łabędzie w trosce o swoje młode są niestety bardzo niebezpieczne, mieliście racje, żeście wiali. Jednakoż filmik albo zdjęcia ilustrujące waszą przygodę byłyby fascynujące!!! :)

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. To była krótka przechadzka, albowiem fosa miejska znajduje się bardzo blisko mego miejsca zamieszkania. Jednakoż bardzo mnie ta przechadzka usatysfakcjonowała :)

      Usuń