czwartek, 23 czerwca 2022

Swojski początek lata ;)

Chmmmm...cudze chwalicie swego nie znacie...

 

 "Wśród bezleśnych połaci równin Dolnego Śląska, około 30 km na południowy zachód od Wrocławia wyrasta samotny Masyw Ślęży, będący najwyższym wzniesieniem Przedgórza Sudeckiego, porośnięty gęstwiną leśną, nierzadko znikający pod nawałami chmur, to znów ukazujący się w całej krasie w pogodne dni lub w świetle błyskawic, w czasie burz." https://www.sleza.sobotka.pl/

Ano właśnie Masyw Ślęży o rzut beretem od mego miasta. No niby go znam ale...tylko odrobinę, he he he kilka razy weszłam na Ślężę, a ostatni raz to było jaaaakieś 20 lat temu abo i więcej ;) 

Dlatego to gdy "zalatany" bratanek w swym napiętym grafiku znalazł, dla mnie i dla brata mego, czas na wycieczkę, postanowiłam, że wykonamy ten "rzut beretem" ;)

Tak się akurat złożyło, że ten wolny termin bratanka naszego wypadł na pierwszy dzień lata :)

Po kilku dniach upałów, burzliwym i zimnym poniedziałku, wtorek 21 czerwiec pokazał nam bałwaniaste liczko ;)

Opadów jednakoż nie zapowiadają, a jak dla mnie lepsze chmury od upału ;)

Jedziemy więc sobie w kierunku Masywu Ślęży, to to wzniesienie widoczne pode temi chmurzyskami.



Jesteśmy już prawie na miejscu.

Oooooooo

"U podnóża Masywu Ślęży leży Sobótka, centrum administracyjne, kulturalne i turystyczne tego regionu. Miasto położone na wysokości 160 – 220 m n.p.m., w odległości 30 km od Wrocławia jest najstarszą osadą targową na Śląsku. Historia miasta była od zawsze związana z niezwykłą górą Ślężą – dawniej Sobótką."
"Nazwa Sobótki wywodzi się od tradycji odbywania tu sobotnich targów"
 https://www.sleza.sobotka.pl/miasto/
 

Zwiedzanie miasta jednak jeszcze tym razem odłożyliśmy...

Zmierzamy zaś do pałacu, który przypomina zamek i tak go zwą, Zamek Górka.

"W Sobótce Górce, która do 1959 roku była samodzielną wsią o nazwie Górka, a dziś stanowi część miasta Sobótka, u podnóża Góry Ślęży, istnieje wyjątkowy zabytek - pałac w kształcie zamku, powstały na murach średniowiecznej kaplicy i klasztoru. Jako pierwsza powstała tu zachowana do dziś kaplica z XII wieku, w której widoczne są romańskie elementy, dlatego zamek leży na Szlaku Romańskim. To tutaj Augustianie na włościach Włostowiców wprowadzali chrześcijaństwo." https://www.polskieszlaki.pl/palac-gorka-w-sobotce.htm

"Historia tego pałacu jest mocno pogmatwana, a dotyczy zabudowań, które powstawały w tym miejscu od czasów romańskich, czyli od XII w. Ciekawe że tzw. zamek wywodzi się z wcześniejszych zabudowań klasztornych, podczas gdy często bywało na odwrót: to zamki przekształcano w klasztory (tak było np. w Nowogrodźcu)." https://www.polskieszlaki.pl/palac-gorka-w-sobotce.htm

"Pierwsze wzmianki na temat budowli pochodzą z 1121 r. i była to kaplica postawiona tu dla augustianów. Następna wzmianka o obiektach zasiedlonych przez tych zakonników pochodzi z lat 1428-1435, kiedy to byli napadani przez husytów (w efekcie zniszczono ich siedzibę). Nie mniej nie pozostali oni zbyt długo bez siedliska i już w drugiej połowie XV w. rozpoczęto budowę nowej kaplicy, do której na początku XVI w. (w latach 1524-1553) dobudowano pałac, rozbudowany w 1585 r."

Niestety opactwo nie miało szczęścia, ponieważ w latach 1618-1648, podczas wojen trzydziestoletnich, zostało ponownie ograbione i zniszczone. Oczywiście dość szybko je odremontowano, ale tylko na ok. 100 lat, kiedy to została ogłoszona sekularyzacja i obiekty sprzedano osobom prywatnym. Pierwszym świeckim zarządcą obiektu był Ernest von Lüttwitz, który całość przeznaczył na cele mieszkalne i w połowie XIX w. dokonał niezbędnych prac zabezpieczających obiekty przed niszczeniem (remont dachu i szczytów). 

W 1885 r. całą posiadłość zakupił Eugen von Kulmiz i to on postanowił o całkowitej przebudowie obiektu, doprowadzając do stanu, w jakim możemy oglądać go aktualnie. Obecnie obiekt można podzielić na część klasztorną i pałacową; w ich wnętrzach znajdują się pozostałości obiektów romańskich (kaplica), a także gotyckich i renesansowych." http://dolnoslaskosc.pl/sobotka-zamek-gorka,351.html

 

 Pałac zamek malowniczy jest, ale niestety trwa w nim remont, dlatego oglądnęliśmy go tylko z zewnątrz od południowej strony.

Zegar słoneczny z dobrze zachowanym gnomonem.



Brama wjazdowa znajdująca się przy wieży

 

  i strzegące ją romańskie posągi przedstawiające lwy:"

Lew może trochę przypomina żabę, ale przecież jego twórcy nie kończyli ASP, a i czas mocno uprościł jego kształt.


Portal wejścia głównego.






Na horyzoncie z widocznym przecinkiem masztu:

"Góra Ślęża (dawniej także nazywana Sobótką, niem. Zobtenberg – Góra Sobótka) – jest najwyższym szczytem Masywu Ślęży, który położony jest 30 km od Wrocławia."  https://www.sleza.sobotka.pl/gora-sleza/


My zaś jedziemy w kierunku przełęczy Tąpadła

Po drodze mijamy malownicze okoliczności przyrody.

Takie pogardzane przez niektórych chwasty a przecież takie ładne są.

O niebieszczą się chabry!


Płasko, płasko

a w oddali

to płasko garbacieje i dodaje krajobrazowi uroku :)


i znowu te urokliwe chwasty ;)





Po jednej stronie chwasty a po drugiej

sad

czereśniowy :)


za sadem zaś Masyw Ślęży

A my jesteśmy już na przełęczy Tąpadła. To wyraźne obniżenie oddzielające Ślężę od Raduni w Masywie Ślęży



 
He! Tyle możliwości chodzenia! Tylko...
chodzenie mi się...popsuło...
Zapodziała mi się też determinacji z którą od 20 lat wychodziłam z domu na łazęgi.
Taaaa.....te 20 lat temu, mój los próbował mi powiedzieć basta, pani już dziękuję!
Udało mi się wykpić los, jednakoż od tamtego czasu płacę mu haracz, a ta determinacja w tym płaceniu jest mi niezwykle potrzebna.
Zaś połączenie remontu kamienicy w której mieszkam, z opieką nad demencyjną mamą było taką piekielną mieszanką, że bardzo trudno jest mi odszukiwać moją determinację, która chowa się przede mną w różnych domowych zakamarkach, a lokum zajmujemy duże ;)
A między innymi przez tą umykającą determinację popsuło mi się chodzenie, dlatego to zamiast wybrać któryś z tych szlaków, podrepczę do samochodu mego bratanka.
 


Dziko rosnące czereśnie

przyciągnęły

drozda :)


No więc samochodem podjechaliśmy na parking przy:

Kaplica Najświętszej Maryi Panny Dobrej Rady w Sulistrowiczkach (Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Dobrej Rady)

"Inicjatorem budowy kaplicy był w 1992 roku ks. Ryszard Staszak. Prace projektowe kaplicy pod kierunkiem Jerzy Wojnarowicza rozpoczęły się w 1992 roku, natomiast teren pod budowę zakupiono wiosną 1993 roku... 7 maja 2000 ks. kardynał Henryk Gulbinowicz konsekrował kaplicę jako wotum Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 i 1000-lecia biskupstwa wrocławskiego...



...Kaplica powstała na planie siedmiokąta foremnego z więźbą dachową w kształcie gwiazdy siedmioramiennej. Wykonana została z drewna świerkowego na cokole granitowym i nawiązuje do stylu zakopiańskiego...

 




...Ołtarz główny z granitu przedstawia, wzorowane na przedchrześcijańskiej rzeźbie kultowej Niedźwiedź ze szczytu Ślęży, niedźwiedzie, niosące na grzbietach płytę ołtarzową, które chylą głowę przed relikwią – kamieniem z Wieczernika, co ma symbolizować siłę i potęgę Boga...

Nastawa ołtarzowa z drewna lipowego przedstawia Drzewo Jessego.

 

 
 ...Krzyż ołtarzowy wspiera się na rzeźbie, wzorowanej na ustawionej obecnie w Sobótce, kultycznej rzeźbie Mnich, natomiast ambonka na rzeźbie, wzorowanej na ustawionej obecnie w Sobótce przy kościele św. Anny, kultycznej rzeźbie Grzyb"  
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaplica_Naj%C5%9Bwi%C4%99tszej_Maryi_Panny_Dobrej_Rady_w_Sulistrowiczkach
 


" Witraże autorstwa Marii Gostylli-Pachuckiej przestawiają chronione rośliny rezerwatu przyrody Łąka Sulistrowicka, które (wraz z siedmioramienną więźbą dachową) symbolicznie nawiązują do siedmiu Darów Ducha Świętego[5]:

Dar Mądrości – storczyki, osty, dziewięćsił
Dar Rozumu – maki, rumianki, niezapominajki
Dar Rady – lilia złotogłów
Dar Męstwa – róża francuska, goździk pyszny, wężymord niski
Dar Umiejętności – goryczka wąskolistna, pełnik europejski, wawrzynek wilczełyko
Dar Pobożności – kosaciec syberyjski, zanokcica serpentynowa, wawrzynek wilczełyko
Dar Bojaźni Bożej – oset nastroszony (żółty i fioletowy)"

 https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaplica_Naj%C5%9Bwi%C4%99tszej_Maryi_Panny_Dobrej_Rady_w_Sulistrowiczkach

Te witraże mnie oczarowały!!!










Pod witrażami umieszczone są rzeźby świętych i płaskorzeźby ze scenami biblijnymi.




"Okna w kształcie krzyży jerozolimskich i rzymskich wypełnione witrażami ze stacjami drogi krzyżowej"

Przy kaplicy funkcjonuje czynny przez cały rok Ośrodek Kultury Chrześcijańskie

dzwonnica


W tym ciekawym miejscu byliśmy we wczesnych godzinach popołudniowych a wtorek to dzień powszedni. Jak widać parking prawie pusty, a z tego busika wysiadły 2 osoby, czyli ja i brat. Wkoło las, słychać tylko kojący śpiew ptaków. Drzwi do kaplicy zastaliśmy otwarte, w środku nie było żadnego człeka. Mogliśmy w spokoju podziwiać interesujący wystrój, nikt nam nie narzucał interpretacji tego co widzimy.

A teraz jedziemy nad

Zalew Sulistrowicki

Zalew o powierzchni 6 hektarów jest zbudowany na Sulistrowickim Potoku poniżej wsi Sulistrowice i pełni rolę przeciwpowodziową oraz rekreacyjną. 

W tle zaś widoczna góra Ślęża

"Nazwa góry pochodzi prawdopodobnie od starosłowiańskiego wyrazu ślęg („wilgoć, mokrość, mokra pogoda, błoto”), który oznacza miejsca podmokłe i spowite często mgłą. Słowo ślęg ma związek z panującym tutaj swoistym klimatem. Odosobnienie masywu, przy znacznych różnicach wysokości względnej (ok. 500 m) spowodowało, że klimat charakteryzuje się stosunkowo dużą ilością opadów.
Od słowa ślęg miały wziąć swe nazwy: rzeka Ślęza (płynąca przez rozległe mokradła), góra Ślęża (wilgotność masywu),plemię Ślężanie oraz w dalszej przyszłości wzięła się stąd nazwa całej krainy, Śląsk.

 Piękna na tle pogodnego nieba, straszna w czasie burz była w dawnych wiekach miejscem pogańskiego kultu religijnego miejscowych plemion, uznawana za „siedzibę bogów” – Śląski Olimp. Początki kultu sięgają epoki brązu (700 r. p.n.e.), a upadek przypada na początki chrystianizacji tych obszarów w X i XI w. Rozkwit sanktuarium związany był z osadnictwem celtyckich Bojów. Pod koniec IV w. p.n.e. grupy Bojów założyły sanktuarium na górze Ślęży. Ośrodek kultu na Ślęży poświęcony był przede wszystkim bóstwu słonecznemu – kult solarny. Pozostałością tamtych czasów jest wiele rzeźb kultowych i równie tajemniczych kamiennych wałów usypanych wokół szczytów Ślęży, Raduni i Wieżycy.
Góra Ślęża jeszcze w XI w. słynęła z pogańskich praktyk religijnych. Jednym z nich było starosłowiańskie święto Kupały, święto radości i pojednania, którego centralnym punktem jest palenie ogniska zwanego Sobótką, związana jest z Górą Ślężą, obchodzone w okresie najdłuższego dnia, znane jeszcze dziś w Polsce pod nazwą „Sobótki”." https://www.sleza.sobotka.pl/gora-sleza/

 


Maszt radiowo-telewizyjny.

Ha, widoczek pojedzie z nami?

Akurat ten nie pojechał ;)


Zawracamy się w kierunku doma, ale jakże to tak, gdy wkoło tyle lasu, nie spojrzeć na niego z bliska!



Spoglądamy sobie na las, aż tu spoza kraków wychyla się zwierz!!!

"- Tygrys, tato! Tygrys! - krzyczy. 

- Tygrys?... - ojciec się zapyta. 

- Ach, lew może!... Miał kopyta 

Straszne! Trzy czy cztery nogi, 

Paszczę taką! Przy tym rogi..."

Patrzymy...

A tu kotecek zwiedza okolicę :)

Wyżej zacytowałam Stefcia Burczymuchę Marii Konopnickiej ;)


Jeżyny sobie kwitną.




Jedziemy więc w kierunku tego Wrocławia

i przejeżdżamy koło Jordanowa

a w miejscowości tej niedługo zamieszka moja bratanica siostra naszego kierowcy.

to wpadliśmy aby popatrzeć ;)

Moje miasto już tuż, tuż

wjeżdżamy w jego granice.

Kolejowy Dworzec Główny, to już prawie za rogiem nasza kamienica.


I tak to minął nam pierwszy dzień lata.

Poznaliśmy trochę swego i pochwaliliśmy się nim :)


20 komentarzy:

  1. Na Ślezy byłam, Sobótkę pobieżnie zawsze ogladsmy, zamku się nie dopatrzylam, chociaz raz szukalismy, widocznie malo skutecznie.
    Bardzo przyjemna wycieczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszukałam sobie atrakcje na kilka dni przed wyruszeniem, w samochodzie przedstawiłam bratankowi plan i przy pomocy elektronicznego podpowiadacza, bez problemu trafił do zamku, chociaż był zaskoczony że takowy w Sobótce jest. On jeździ jako taksówkarz i ma kursy w te okolice, więc zna je dość dobrze.
      Wycieczka zaprawdę sympatyczna :)

      Usuń
  2. Masyw Ślęży mijamy najczęściej z daleka, a widzę, że w te okolice warto się wybrać specjalnie. ten zamek to bardzo nietypowa i ciekawa budowla. Same ciekawostki wybrałaś. Łazęgowanie i tak u Ciebie dobrze się ma, a że czasami trzeba podjechać?
    Ja zauważam u siebie spadek sił, nie wiem czy w tym roku wejdę na jakąkolwiek górkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto wybrać się w te okolice specjalnie. Bardzo dawno nie wchodziłam na Ślężę i dlatego spojrzałam na mapę turystyczną, więc zazwyczaj wchodziliśmy szlakiem zdaje się żółtym z Sobótki i on jest raczej forsowny, miejscami dość ostro pod górę. Jednak raz prowadziłam ze sobą małoletnie wtedy bratanice i podchodziliśmy od przełęczy Tąpadła niebieskim szlakiem który bardzo łagodnie pnie się pod górę, jednak jest dłuższy.
      Jakaś taka atmosfera się zrobiła która kiepsko wpływa na samopoczucie, ja jakoś ostatnio najbezpieczniej czuję się w domu, no ale też mam po temu upierdliwe powody, jelita robią mi głupie kawały.

      Usuń
  3. Ależ dzielna z Ciebie wędrowniczka Mario, Moje uznanie, także za zdjęcia.
    Byłam kiedyś na Ślęży, ale to jakieś 100 lat temu było.:-)))
    Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję za uznanie Stokrotko, a znajomość ze Ślężą warto odświeżyć :)

      Usuń
  4. muszę tę Slęzę zdobyć kiedyś! piękne tereny i jakie ciekawe, Łączki podobaja mi sie nadzwyczaj, w tym roku nie miałam okazji by takich widoków doświadczyć. gdzieś mnie nosiło nie po naszych ziemiach. i łączki gdzieś tam są zupełnie inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tereny wkoło Ślęży niezwykle ciekawe, bo jest tego znacznie więcej niż na moich zdjęciach, no ale tak w kilka godzin nie daliśmy rady więcej.
      Śmiem twierdzić, że nasze łączki równie piękne, jak te inne dalekie. Teraz ich pora i mogłabyś spróbować jeszcze na nie zapolować :)
      Zdrowia życzę!!!

      Usuń
  5. Masz się czym chwalić, to się chwal...;o) A witraże cudnej urody (uwielbiam witraże)...;o)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie chmurzyska Wam towarzyszyły, takie trochę groźno wyglądające. A chabry superowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chmurzyska nie były takie groźne na jakie wyglądają, a za to malownicze, no i znacznie lepsze od upierdliwego upału który by nam dało bezchmurne niebo ;)
      Tak chabry są równie piękne jak...tulipany :)

      Usuń
  7. Myślałam, że tu już coś napisałam, ale nie.
    Piękne, piękne i jeszczse raz piękne.
    Oraz wielkie dzięki już wiesz za co, Marijo, czarodziejko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He wygląda na to że mi się maile pofyrtały...
      Agniecha niech dobre samopoczucie do cię wróci!!!

      Usuń
    2. Jeszcze chciałam dodać, że wyjątkowo podoba mi się zdjęcie lwa z miseczką wody, coby miał się czego napić w upał.

      Usuń
    3. Ta miska mnie zastanowiła, czy ktoś postawił ją dla tego lwa właśnie, czy może jednak dla przechodzących piesków ;) Ten lew różnił się od tego obok, miał wgłębienie w głowie, widoczne na zdjęciu, jakby związane z jakimś obrzędem?

      Usuń
  8. Pięknie :) Dla mnie tamte strony pozostają jeszcze do odkrycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Warto zacząć odkrywać cały Dolny Śląsk, kraina bogata w różnorakie atrakcje!

      Usuń
  9. Po takich wpisach widzę ile jeszcze mam do zobaczenia w Polsce. :)

    Pozdrawiam!
    https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam serdecznie :) Bardzo ciekawa relacja. To prawda że cudze chwalimy a swego nie znamy ;) przekonałam się o tym będąc w zeszłym roku w kraju... w końcu poznałam go trochę i cieszę się bardzo :)

    OdpowiedzUsuń